[NASZ PATRONAT] Eto już kręci. 2. ZUK z psiej perspektywy

Wymagającą 52-kilometrową trasę 2. Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego oprócz biegaczy pokonały również trzy psy. Wśród nich był Eto, który ze swoją ultramaratońską ekipą rozpoczął tu na dobre zdjęcia do filmu o psim bieganiu (Festiwal Biegów jest partnerem medialnym projektu). O pierwsze klatki filmu i kulisy biegu z psem i kamerą pytamy przybocznego Eto - Filipa Bojko.

Pieskomandos Eto wystąpi w filmie. Możemy pomóc

Biegliście z Eto w podwójnej roli, jako zawodnicy i operatorzy kamer. Chyba nie łatwo to pogodzić?

Powiem szczerze, że bieganie i nagrywanie to jest strasznie trudna sprawa. Miałem dwie kamery. Jedną zapinałem co jakiś czas Eto na uprzęży. Sam używałem kamery na statywie i przyznaję, że było ciężko. Zwłaszcza w takim momencie biegu, gdy już człowiek czuje się zmęczony i ma ochotę coś zjeść i odpocząć. A tu trzeba odpinać kamerę, kręcić i dbać o to, żeby te ujęcia były sensowne, dobrze wykadrowane. Wymęczyło mnie to podwójnie, ale cieszę się, że przywieźliśmy fajne materiały do filmu. Ujęcia z psiej uprzęży są genialne, dynamiczne.

Kręcicie już film, mimo że trwa jeszcze zbiórka pieniędzy na to przedsięwzięcie?

Tak, robimy to de facto od „Zamieci”. Ludzie związani z projektem wszystko robią nieodpłatnie. Film dzięki ich zaangażowaniu powstanie tak czy inaczej, ale wiadomo, że moc naszego przedsięwzięcia bez wsparcia będzie inna. Jeżeli zbierzemy większą ilość pieniędzy lub znajdzie się partner strategiczny, to będziemy mieli do dyspozycji lepszy sprzęt, będziemy mogli pojechać w więcej miejsc i po prostu film będzie „bardziej tłusty”. Jednak nawet jeśli tak się nie stanie, chcemy go zrobić. W tej chwili brakuje jeszcze ponad 6 tys. zł. To nie jest mała kwota. Liczymy na dobrą wolę ludzi związanych z bieganiem i kibiców biegających psów. Jesteśmy dobrej myśli.

Co to jest ta postprodukcja, na którą brakuje wam środków?

To ta najdłuższa i najbardziej żmudna część całego przedsięwzięcia. To przede wszystkim montaż w całej swojej zawiłości i efektowności, analiza całego materiału, jego wybór i cięcie.

Wracając do ZUK. W tym roku trasa była wymagająca. Jak wam poszło?

O tak. W tym roku było bardzo trudno. W zeszłym roku było zdecydowanie mniej śniegu. Tym razem pierwsze 9 km polegało na przedzieraniu się przez zaspy. Teoretycznie osoby, które biegną gdzieś dalej w stawce powinny mieć łatwiej, bo ktoś już „przejechał pługiem” przed nimi i szlak jest przetarty, ale wcale tak nie było. Kopny śnieg się nie ubija. Dla stawów skokowych i ścięgien to był duży wysiłek. Umęczyli się wszyscy „po kokardę”.

A jak sobie z tym radził Eto?

Eto radził sobie z tym najlepiej ze wszystkim. Ma 4 łapy i mniejszy wzrost. Zupełnie nie wydawał się zmęczony. Na metę wbiegł z kijem w płaszczy i jeszcze próbował się nim bawić. Ani przez moment nie było po nim widać śladów zmęczenia. Dla niego to jest idealny czas. Zimą nie musi się dodatkowo schładzać. Natomiast mi ZUK dał popalić naprawdę mocno.

Oprócz Eto były jeszcze dwa psy na trasie. Mieliście okazję się spotkać?

Ależ my się wszyscy dobrze znamy. Na ZUK była Kasia z Łyskiem i Piotrek z Negrą. Bardzo mnie cieszy, że pojawiają się ludzie, którzy zaczynają biegać z psiakami na biegach ultra. Psy są stworzone do takiego wysiłku. Mylnie pokutuje przekonanie, że pies i ultramaraton nie idą w parze. Zupełnie tak nie jest. ZUK to przecież nie jest jakiś ultramaraton po betonie i w słońcu. To taka górska wyprawa. Dla odpowiednio przygotowanego psa to jest największa frajda.

Podczas rozdawania nagród wszyscy psiarze zostali nagrodzeni gromkimi brawami przez pozostałych uczestników biegu. To było przemiłe. Nasz film jest również rodzajem kampanii społecznej. Chcemy uświadomić właścicielom psów, ze one potrzebują ruchu.

Jak na tle psich konkurentów wypadł Eto?

My nie rywalizujemy ze sobą. Wspieramy się. Eto z tej trójki biega najdłużej, więc już od jakiegoś czasu zawsze jest pierwszy na mecie. To wynika z jego predyspozycji i doświadczenia. Jednak podkreślam, że współzawodnictwo między psami zabiłoby cały sens takiego biegu. To nie o to w tym chodzi.

Jak inni biegacze przyjmowali obecność psów na trasie?

Łysek był przez cały czas na smyczy. To pies ze schroniska, który jeszcze nie jest przyzwyczajony do stałej obecności ludzi. Jest mniej ufny, ale to się na pewno zmieni. W każdym razie z tego względu nie jest spuszczany ze smyczy w trakcie biegu. Eto jest przyzwyczajony do innych biegaczy. Biega luzem i nigdy nie było z tym żadnych problemów. Nikt nie zgłosił żadnych uwag. Negra również swobodnie biegała między ludźmi. To radosne psy. Było wiele takich fajnych momentów, gdy psy się ze sobą bawiły. Dla nich to nie jest bieg od startu do mety, tylko wycieczka w śniegu.

Po jednym z wywiadów na temat udziału Eto w ultramaratonach pojawiły się krytyczne uwagi dotyczące jego diety. Wyjaśnijmy to. Co jada Eto na co dzień?

Na co dzień jada swoją zbilansowaną karmę. Od 7 lat jest to jego baza. Czasem dostaje inne rzeczy, np. marchewki. Jak jesteśmy u kogoś i dostaje tam kawałek kotleta, to też nie odmawia. W czasie biegu zdarza mu się zjeść banana albo słodką bułkę. Nie zabraniam mu tego, nie trzymam jakiejś restrykcyjnej diety. Czytałem te uwagi i rady, żeby karmić go ekologicznymi parówkami bez soli. Cóż, może to zabrzmi trochę drastycznie, ale niektóre osoby powinny się bardziej skoncentrować na swoim życiu. Uważam, że te eko parówki to lekkie przegięcie. Dla psa ważniejsze jest, żeby z nim wyjść na spacer i pobiegać, a nie kupować mu ubranka i specjalne parówki.

Możemy więc uspokoić tych, którzy martwią się o Eto i zapewnić, że jest on zdrowy, krzywda mu się nie dzieje, a biegać po prostu lubi...

On kocha bieganie. Nie wydaje mi się, żeby psy chciały posiadać ozdobne obroże. Jestem pewny, że wolą iść na spacer i się zmęczyć. To są psy i dobrze się czują, gdy mają swojego lidera, jasno ustalone zasady. O psy trzeba dbać, mieć dla nich czas. Nie trzeba mu kupować ozdób, tylko spędzać z nim czas. Ludzie siedzą i się nie ruszają. To nie jest dla nich dobre. Kiedyś trzeba było pójść do lasu, narąbać drewna, mieli taki naturalny cross-fit. Teraz i ludzie i zwierzęta mają za mało ruchu. Psy, które siedzą cały dzień w domu nie są szczęśliwe. Nie są stworzone do przesypiania swoich dni na kanapie.

Rozmawiała Ilona Berezowska

fot. Magdalena Bień, Ambasadorka Festiwalu Biegowego