Uuuch! Zapowiada się piękna walka o zwycięstwo w Drużynowym Biegu 7 Dolin 100 km na jubileuszowym 10 TAURON Festiwalu Biegowym w Krynicy. Po tym, jak kilka tygodni temu poinformowaliśmy o ponownym starcie w naszej nowej konkurencji obrońców tytułu, teamu Attiq/Salming (Piotrowie: Biernawski, Huzior oraz Szumliński, który zastąpi w składzie Dominika Grządziela), ich wyzwanie postanowiła podjąć równie silna ekipa pod intrygującą nazwą Thai Kjøttboller, co w tłumaczeniu z norweskiego znaczy… Tajskie Klopsy.
Będzie walka! Mistrzowie Drużynowego Biegu 7 Dolin 100 km ponownie przyjadą do Krynicy!
Ci, co trochę orientują się w polskim świecie trailu, domyślają się na pewno nazwiska choć jednego z członków drużyny. "Klops" w biegach górskich jest bowiem tylko jeden! To, oczywiście, Kamil Leśniak, brązowy medalista mistrzostw Polski w biegu na długim dystansie, czwarty zawodnik Biegu 7 Dolin 100 km w 2013 roku i zwycięzca dystansu najkrótszego (34 km) dwa lata później. To był drugi start 20-letniego wówczas ultrasa w krynickiej setce (2 lata wcześniej, tuż po osiągnięciu pełnoletności, zajął 18 pozycję).
Po 4 latach Leśniak wróci do Krynicy, zaproszony do wspólnego biegania przez bardzo mocny duet Piotr Uznański - Maciej Dombrowski, zwycięzców Biegu Rzeźnika w 2018 roku.
Maciej Dombrowski: – Stwierdziliśmy z Piotrkiem, że fajnie byłoby pobiec jeszcze raz coś wspólnie, a że w Krynicy trzeba zgłosić zespół 3-osobowy, musieliśmy znaleźć jeszcze kogoś do ekipy. Kogoś mocnego, kto pociśnie z nami na dobrym poziomie, żeby zrobić fajny wynik. Śmiesznie się stało, że niezależnie od siebie pomyśleliśmy o tym samym partnerze: Kamilu Leśniaku. Oprócz tego, że świetnie biega, to jeszcze pasuje nam charakterologicznie: ma podobne do naszego poczucie humoru i dobrze się dogadujemy.
Piotr Uznański: – Zadziała się niesamowita chemia. Byłem z Kamilem na wspólnym wyjeździe na Wyspach Kanaryjskich i nieśmiało wspomniałem mu o naszym pomyśle startu w Krynicy. Zanim jednak zdążyłem zaproponować wspólny bieg - Kamil sam zapytał, czy mógłby do nas dołączyć. Tak jakby czytał w moich myślach!
Maciej Dombrowski: – Jakiś czas później, podczas wspólnego treningu, zapytałem Piotrka, czy rozmawiał z Kamilem. Potwierdził, ale nie był pewny Leśniaka. Wiadomo, on ma swoje plany startowe i nigdy nie wiadomo, jak z nim będzie. Potem na Kanarach ja spotkałem Kamila. Pytam, czy coś biegnie w Krynicy, a on mi na to, że chętnie by pobiegł z nami w drużynie, rozmawiał o tym nawet z Piotrkiem, ale nie wie, czy my mamy na to ochotę. „Chłopie – ja mu na to – to ja was w końcu muszę dogadać, bo jak tak się będziecie umawiali, nic z tego w końcu nie wyjdzie!” Ale na poważnie, to wtedy już wiedzieliśmy, że pobiegniemy w Krynicy razem!
Piotr Uznański: – Najważniejszy był wysoki poziom sportowy Kamila, bo nie ulega wątpliwości, że będzie najmocniejszym ogniwem naszego teamu. A jego poczucie humoru będzie wielką wartością dodaną. Zdajemy sobie, oczywiście, sprawę z tego, że w biegu drużynowym trzy razy mocny zawodnik wcale nie oznacza bardzo dobrego wyniku. Przebiegliśmy z Piotrkiem Rzeźnika i znamy specyfikę takiej rywalizacji. Sto kilometrów i 3 osoby, które muszą biec cały czas razem to trzykrotnie większa szansa na porażkę: że coś komuś nie pójdzie, ktoś nie będzie miał swojego dnia itp. Ale podejmujemy wyzwanie i jedziemy tercetem do Krynicy. Jestem przekonany, że każdy z nas przygotuje się sumiennie i pokażemy się z jak najlepszej strony. Zdecydowanie biegniemy po zwycięstwo. Ale tak samo drużyna Attiqa nie będzie usatysfakcjonowana drugim miejscem.
Maciej Dombrowski: – Zdecydowanie będziemy walczyć! Spodziewamy się zaciętej rywalizacji i podnosimy rękawicę rzuconą przez Piotrków.
Piotr Uznański: – Przygotowania idą pełną parą. Cały rok startów jest perfekcyjnie zaplanowany. Za 3 tygodnie biegnę 112 km podczas Mozart 100 w Salzburgu, to będzie mój pierwszy poważny występ za granicą. A poza tym skupiam się na biegach w ramach Ultra Cup Poland, chcę się odkuć za ubiegły rok, kiedy przez niepowodzenie na Łemkowynie zawaliłem klasyfikację łączną. Treningi idą do przodu, forma się buduje. (czytaj dalej)
Maciej Dombrowski: – Moje przygotowania także w toku. Rozpocząłem współpracę z trenerem Iñakim de la Parrą z Meksyku, właśnie wróciłem z dwutygodniowego obozu treningowego w Norwegii, a za 4 tygodnie startuję w Lavaredo Ultra-Trail, na dystansie Cortina 48 km. Czuję się bardzo dobrze i jeśli tylko zdrowie pozwoli, powinno być fajnie. Rzeźnika w tym roku odpuszczamy, wiemy już, jak nam się z Piotrkiem biega, tym bardziej, że czasami mamy też okazję wspólnie trenować.
Piotr Uznański: – Mieszkamy obaj w Krakowie, więc mamy czasem okazję pobiegać razem. Z Kamilem kontakt jest znacznie rzadszy, ale jest pomysł, żeby na kilka dni przyjechał do Krakowa na wspólne treningi, warto by też zrobić razem rekonesans trasy Drużynowego Biegu 7 Dolin. Ja jej nie znam, jeszcze w Krynicy nie startowałem.
Maciej Dombrowski: – Ja z kolei 2 razy uczestniczyłem w Biegu 7 Dolin. W 2017, moim pierwszym roku poważnego biegania, zająłem 11 miejsce z czasem 10:32:07, zaś przed rokiem wystartowałem mocno przemęczony pracą i zwyczajnie zabrakło mi "pary", wycofałem się na 68 kilometrze. Natomiast co do współpracy na trasie... przed Biegiem Rzeźnika zrobiliśmy z Piotrkiem tylko 2 wspólne treningi, a w zawodach biegło nam się znakomicie. Komunikacja była idealna i teraz na pewno będzie tak samo. Wiadomo, że Kamil lubi sobie pożartować, ale jest profesjonalistą i podczas zawodów jest zawsze skupiony na sto procent. Mam nadzieję, że nie odleci nam jako wróżka na trasie (śmiech).
Piotr Uznański: – Obawiamy się tylko, czy nie będzie próbował wymusić na nas jakiegoś przebrania, ale zapowiadam, że będziemy obaj oponować i na nic się nie zgodzimy!
Maciej Dombrowski: – A ja wytłumaczę jeszcze nazwę naszej drużyny, czyli Thai Kjøttboller. To jest połączenie naszych trzech osobowości. Thai - bo Piotrek uprawiał boks tajski. A „kjøttboller” - to po norwesku „klopsy”: ja mieszkałem 7 lat w Norwegii, a „Klops” to po prostu Kamil. Obawialiś my się, że Kamil może chcieć przebrać nas na przykład za jakieś mięso, ale to odpada, bo ja nie jem mięsa, więc się na to nie zgodzę (śmiech). Mamy spory dystans do samych siebie, kąśliwe żarty i cięte riposty wobec siebie nawzajem są nawet mile widziane, nikt się za to nie obraża, ja osobiście bardzo sobie je cenię, bo nie można być zbyt poważnym w życiu.
Piotr Uznański: – Wszyscy w trójkę wiemy, że bieganie ma nam sprawiać przyjemność, a nie być jakimś poważnym obowiązkiem. W bieganiu jest więc także czas na żarty i luźną atmosferę. Jeśli - odpukać - coś by nie poszło i nie było szybko, to przynajmniej będzie wesoło i śmiesznie. Ale tak jak wspomniał Maciek - podczas zawodów gwarantujemy pełen profesjonalizm i sto procent skupienia. Jeśli tylko zdrowie pozwoli, to będzie w porządku.
Piotr Falkowski
fot. Jacek Deneka UltraLovers, arch. zawodników