Jarosław Chrabałowski - „Tekściarz biegowy”

O sobie:

W dwa tysiące czwartym roku, gdzieś późną wiosną,
Spostrzegłem raz ulotkę z imprezą radosną.
Całą ją przeczytałem, zajadając baton.
W skrócie: reklamowała warszawski Maraton!

I nagle impuls w głowie: chciałbym sam to zrobić!
Wylać hektolitr potu, medal przysposobić.
Zacząłem więc trenować gdzieś pod koniec maja,
Z takim postanowieniem: wziąć się dziś za jaja!

Dziewiętnastego września, po czterech miesiącach,
Jesień była słoneczna, a pora gorąca.
O godzinie dziesiątej brać wystartowała,
I taki ma początek ta historia cała.

Fajny czas wykręciłem jak na debiutanta.
Złamałem trzy czterdzieści. Potem cola, fanta -
Smakowały wybornie. Litry ich wypiłem.
A dzień później ze schodów komicznie schodziłem.

Wróciłem wtem do domu. Medal przywiesiłem,
Buty cisnąłem w szafę, sezon zakończyłem.
Już rok później historia krąg swój zatoczyła.
Niemalże co do joty wszystko powtórzyła.

Gdy nadchodziło lato, buty zakupiłem,
I pierwsze treningowe kroki postawiłem.
Nadszedł wrzesień. Kolejny maraton zacząłem,
I pobicie życiówki pod uwagę wziąłem.

Postanowiłem działać. Tyłek w troki wziąłem,
W trzy godziny trzydzieści pięć minut śmignąłem.
Po powrocie do domu buty wprost do szafy,
Lecz zacząłem się wahać czy nie robię gafy.

Czy tego chcę właściwie? Nie biegać do maja?
Tak myśląc, dość skutecznie smutek mnie nastrajał.
I przyszedł potem marzec. Do Kabat zjechałem,
Pierwszą w swym życiu dyszkę wtedy poleciałem.

Poznałem nowych kumpli, startować zachciałem
I tak aż do tej pory - gdzie się da, biegałem.
Maraton w trzy godziny pobiec zamarzyłem.
Dwa razy się udało! Ach, szczęśliwy byłem.

Zaś od pewnego czasu na fejsie pisuję.
Na dość różne tematy się tam produkuję.
Garść słów o swych treningach, wzbogacone zdjęciem,
Czy o innych biegaczach (świetnym mym zajęciem).

Co ważne, piszę swoje spostrzeżenia wierszem:
Karta biegacza? Poszła na czynniki pierwsze.
Było dość pozytywnie o spadku frekwencji,
A wszystko utrzymane w podobnej konwencji.

Nieraz też z przymrużeniem oka coś znajdziecie.
Dobry humor jest w cenie, zresztą sami wiecie.
Wypada mi już skończyć tymi właśnie słowy.
Dziękuję. Wasz narodowy tekściarz biegowy.

Jarosław Chrabałowski

Wiecej na https://www.facebook.com/teksciarzbiegowy