Olszynka Grochowska to jedno z tych miejsc, które zapisało się w historii polskiego oręża. Ale jest to też miejsce leżące nieco na uboczu, nie przyciągające mieszkańców Warszawy czy turystów. Rozgrywany tam w sobotę 24 listopada bieg był doskonałą lekcją historii. Wielu dotarło tu po raz pierwszy.
Za nami druga edycja Biegu Olszynki Grochowskiej. W tym roku nowością było wprowadzenie dodatkowego dystansu - 5 km. Uczestnicy tego biegu jako pierwsi wybiegli na trasę. Do pokonania mieli jedno okrążenie, prowadzące zarówno leśnymi duktami, jak i małymi uliczkami wśród domków jednorodzinnych. Meta znajdowała się w okolicach pomnika poległych w bitwie.
Chociaż temperatura zrobiła się niższa, to frekwencja dopisała. Wystartowało łącznie 613 osób, z czego 337 w biegu głównym na 10 km. Dla porównania, rok temu „dychę” ukończyło 359 uczestników.
– Biegłem tu pierwszy raz, ale impreza bardzo mi się podoba. Na pewno taka pogoda trochę zniechęca, dlatego wiele zależy od charakteru. Do tego zawsze można spotkać znajomych, którzy startują i poznać nowych fajnych ludzi – mówił nam na mecie Tomasz Koźlak, uczestnik biegu na 5 km. – Sama impreza jest bardzo dobrą lekcją historii. Zresztą patriotyzm jest modny teraz. Dlatego bardzo się cieszę, że takie imprezy są. Ja interesuje się historią, ale przyznam że pod tym pomnikiem wcześniej nie byłem – przyznał nasz rozmówca.
Na 5 km wygrali Bogumił Krupiński z czasem 17:29, oraz Dorota Paluch z rezultatem 21:13.
W biegu głównym, trzymając się bitewnej terminologii, najcięższe armaty wytoczył wygrał Paweł Krochmal, który uzyskał wynik 34:52. W pokonanym Polu Krochmal zostawił Mariusza Marszała (35:51) oraz Macieja Dutkiewicza (36:38).
– Warunki były rewelacyjne do ścigania! Przyznam, że pierwszy raz tu biegłem. Nigdy tu jakoś nie byłem. Słyszałem jednak, że to fajna impreza, a chciałem zrobić dobry trening. Wiadomo, że jak robi się chłodniej to trudno się zmusić samemu do szybszego biegania. Dlatego wolę się zmotywować na zawodach A początek był bardzo mocny, bo zaczęliśmy po 3:00 min./km. Chłopaki wyrwali. Ja objąłem prowadzenie po jakiś 600 metrach i już go nie oddałem. Moją motywacją był pilot, bo jakbym biegł tak sam w lesie, to może bym zwolnił, a tak rower mi uciekał, a ja go goniłem… – relacjonował Paweł Krochmal, znany m.in z wygranego wyścigu z podziemną kolejką w stolicy. Jak nam powiedział, w przyszłym roku podejmie się podobnej próby pokonania składu metra, tyle że za granicą.
Wracając do Olszynki Grochowskiej. Pod kilkoma względami bieg był bardzo dobrze zorganizowany. Gdy czołówka rywalizująca na krótszym dystansie kończyła zawody, drugi z pilotów dołączył do najlepszej z kobiet biegnącej na 10 km i pomagał jej w pokonywaniu trasy. Liderką była Żaneta Bogusz - rekordzistka Polski w pięcioboju wojskowym (bieg po torze przeszkód, strzelanie z karabinka, rzut granatem, pływanie, oraz bieg przełajowy).
Debiut Pani Żanety wypadł pomyślnie, bo wygrała z czasem 42:34. Jest to nie tylko jej rekord życiowy, ale w ogóle pierwszy start w zawodach na tym dystansie.
– Dla mnie 10 km to obcy dystans. Zresztą wcześniej nie miałam oficjalnej życiówki. Na treningach łamałam 45 minut. Dziś chciałam złamać te 45 minut, a wyszło znacznie lepiej – opowiadała na mecie zachwycona biegaczka. – Bardzo się cieszę, zwłaszcza że jestem pierwszą kobietą. Na piątym kilometrze usłyszałam, że prowadzę i wydawało mi się to niemożliwe. Założenia były biec po 4:30 min./km, a biegłam szybciej. Mówiłam sobie „Żaneta walczysz”, „utrzymasz to” i „zrobisz świetny trening”…. Nie walczyłam tu o nagrody, tylko o to, żeby ułożyć sobie głowę i dobrze wejść w sezon – przyznała Żaneta Bogusz.
Drugie miejsce w rywalizacji pań zajęła Hanna Najfeld z wynikiem 43:32, a trzecia była Anna Kroliczak z rezultatem 45:49.
Impreza upamiętniała 188. rocznicę wybuchu powstania listopadowego. Sama bitwa pod Olszynką Grochowską rozegrała się 25 lutego 1831 roku na przedpolach ówczesnej Warszawy. Starcie nazywane jest „polskimi Termopilami”. Poległo tam blisko 17 tys. polskich i rosyjskich żołnierzy, a sama bitwa nie został rozstrzygnięta. Jednocześnie udało się powstrzymać atak carskiej armii na Warszawę.
RZ