Uczestnicy tegorocznego Antarctic Ice Marathon wracają już do Chile. Zwycięzcą biegu rozgrywanego w temperaturze 20 stopni Celsjusza poniżej zera został Frank Johansen. Co ciekawe, Duńczyk, który linię mety przekroczył z czasem 3:37:46, nie uważa się za biegacza, a jedynie za osobę, która zwiedza świat na biegowo.
Pozostałe miejsca na podium zajęli biegacze charytatywni: Amerykanin David Weeks, który zbierał fundusze dla organizacji związanej z Navy Seal, oraz Gertjan Verdickt, belgijski student realizujący swój charytatywny projekt pomocy osobom ze stwardnieniem rozsianym.
Wśród pań wygrała Amerykanka Kelly McClay, dla której ukończony w czasie 4:56:37 maraton, był 51. biegiem na tym dystansie i jednocześnie ostatnim, który był jej potrzebny do ukończenia maratonu na każdym kontynencie i wstąpienia do elitarnego klubu biegaczy.
Z taką samą myślą wystartowała również pochodząca z Turcji Gulay Varan. Jej drugie miejsce ma być inspiracją dla Turczynek, by realizować swoje własne cele.
Podium dopełniła Amerykanka Megan Lind (5:16:08).
W imprezie wzięło udział również dwóch Polaków. Na dystansie maratonu wystartował Rafał Lasota, który zajął 16. miejsce z czasem 5:34:29. Przed nim jeszcze jeden kontynent i także on będzie mógł wstąpić do 7 Continents Club. Jego przyjaciel Sławomir Szarek, który podobnie jak większość startujących, nie uważa się za biegacza, zdecydował się na półmaraton, który ukończył z czasem 2:58:12, zajmując trzecie miejsce.
W tym roku po raz pierwszy rozegrano również bieg na dystansie 1 mili. Zwycięzca Paul Robinson, Irlandczyk to czwarty zawodnik mistrzostw Europy w Zurichu (2014) na dystansie 1500m, a który miniony sezon stracił ze względu na kontuzję, ukończył go w czasie 4:17:09.
Fanpage wydarzenia: TUTAJ
IB