Aż 8 750 zł od biegaczy na dom samotnej matki w Łodzi. Brawo Łódź! [ZDJĘCIA]

Około 350 biegaczy, w tym zdecydowana większość pan wzięła udział w Charytatywnym biegu "Pobiegnijmy dla Kobiet" dla domu samotnej matki w Łodzi.

Panowie, co zdarza się rzadko, byli w mniejszości. Stanowili około 25 proc. startujących. Organizatorem imprezy była komenda wojewódzka policji w Łodzi. Jeszcze przed startem doszło do uroczystego przekazania symbolicznego czeku, na którym wypisano 8 750 zł. Odebrało go siostry zakonne Zgromadzenia Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla, które prowadzą placówkę.

Bieg miał charakter rekreacyjny, nie był prowadzony pomiar czasu, ale dla zwyciężczyń były przygotowane nagrody. Tak, tak tylko dla najlepszych kobiet, bo bieg odbył się przecież 8 marca. I jeszcze przed startem spikerka zapowiedziała: Panowie, to jest przede wszystkim bieg charytatywny, by pomóc kobietom w potrzebie. Także dziś z okazji Dnia Kobiet to one powinny wygrać”.

Do pokonania była dwie pętle po 2,5 km zlokalizowane w Parku Zdrowie na ścieżce biegacza. To miejsce jest doskonale znane łódzkim biegaczom. I panowie jak na dżentelmenów przystało puścili panie przodem, choć między sobą oczywiście rywalizowali. Maciej Rubinkowski na metę wpadł po pasjonującym finiszu z rywalem.

– Jak jest możliwość, by być na mecie krok pod przeciwnikiem, to trzeba to wykorzystać – uśmiechał się biegacz grupy Razem Trenujemy Sport. – A panie? Nie było innego wyjścia dzisiaj jak ich wygrana! Z drugiej strony biegły bardzo dobrze. A sama idea jest godna naśladowania i pochwalenia. Jeśli można pomóc osobom, którym trochę gorzej się wiedzie w życiu, to nie ma się co zastanawiać.

Bieg najszybciej ukończyła Żaneta Powolna. – Zawsze staram się pobiec na sto procent. I z dużą chęcią startuję w imprezach, w których można komuś pomóc. Trasę oczywiście świetnie znałam i nie miało dla mnie znaczenia, że czas mierzyliśmy sobie sami – mówiła.

Z każdej opłaty startowej (40 zł) na charytatywny cel trafiło 25 zł. Wpisowe opłaciło 350 osób. Po biegu na uczestników czekała grochówka, jabłka i napoje. – Chcieliśmy, by był to bieg rekreacyjny. Taki, w którym nikt się nie spina, by wygrać, a wszystkich jednoczy wspólna chęć pomagania – mówił starszy sierżant Dominik Stanek, znany w Łodzi biegacz i organizator popularnych biegów, w których za meta czekają przysmaki – pączki, pizza lub lody.

AK