W tym roku Badwater wrócił na starą trasę. Jego uczestnicy biegli 217 km przez Death Valley na Mt. Whitney. Zaczęli jednak nietypowo.
Ze względu na ryzyko większych niż zazwyczaj upałów, organizatorzy zaproponowali 97 zawodnikom nową godzinę startu. Pierwsze kilometry biegacze z 24 krajów pokonali w nocy, unikając palącego słońca. Takie warunki pozwoliły Pete’owi Kostelnickowi na zrealizowanie swojego celu.
Gdy rok temu debiutował w Badwater, ukończył go z czasem 30:38:09. Wtedy był 14. W tym roku zapowiadał, że będzie zadowolony, gdy uda mu się ukończyć bieg po 25 godzinach. Ma więc powody do radości, bo nie tylko wygrał bieg, ale zrobił to w czasie 23:27:10. Analityk finansowy z Lincoln poprawił swój czas o ok. 7 godzin.
Ze swojego startu może też być zadowolona Nikki Wynd. Australijka została zwyciężczynią biegu przekraczając linię mety po 27 godzinach i 23 minutach. Osiągnęła drugi najszybszy czas kobiety w tym biegu, zajęła 4. miejsce w klasyfikacji generalnej i ustanowiła nowy rekord kategorii K40. Jej również sprzyjała nowa godzina startu. W zeszłym roku Nikki była trzecia wśród pań i 10. w klasyfikacji generalnej. Była też o ponad 5 godzin wolniejsza.
W biegu brał udział tylko jeden Polak. Piotr Kuryło (na zdjęciu) nie ukończył jednak Badwater.
„Po 8 godzinach biegu i 80 km zszedłem z trasy Badwater, dalszy bieg grozić mógł nagłą wizytą w szpitalu lub w chłodniejszym miejscu. Zaczęło się zaraz po starcie od krwotoku z nosa a następnie układ pokarmowy zupełnie odmówił posłuszeństwa, co w konsekwencji pociągnęło za sobą całkowite osłabienie i odwodnienie organizmu”
- wyjaśnił na swoim profilu Piotr, który zapowiedział, że w tym roku kończy z biegami ultra. Jego ostatnim biegiem będzie wrześniowy Spartathlon. Na start greckiego biegu uda się tradycyjnie, czyli biegiem.
Pełne wyniki: TUTAJ.
IB