Bieg Dębowy Ambasadora. „Wyjątkowy”

Wielu z nas szlifuje swoją formę przed zbliżającymi się startami wiosennymi. Mój nowy sezon startuje zwykle od Zimowego Biegu Dębowego w malutkiej miejscowości Dąbrowa k. Mogilna.

Tegoroczna edycja była już ósmą i w każdej z poprzednich stawałem na starcie. Lubię ten bieg, mimo tego, że trasa do najprostszych nie należy i właściwie każdego roku mocno tu wieje, i to zawsze w jedną stronę. Na 15 km trasy składa się odcinek o długości 7,5km z agrafką.

Oprócz biegu głównego, w Dabrowie rywalizują też dziecie, kijkarze. W programie imprezy jest też bieg na dystnasie 5 km.

Pogoda już prawie wiosenna, ranek rześki chłodny, ale im bliżej biegu tym robiło się cieplej. Z Poznania wyruszyłem parę minut po 9:00 i na miejsce dotarłem ponad pół godziny przed startem. Sprawnie odebrałem numer startowy i szybko się przebrałem. Krótka rozgrzewka i o 11:30 ruszyliśmy przed siebie.

W planie miałem bieg z narastającą prędkością. Dlatego już na samym początku wiedziałem, że spośród wszystkich jak do tej pory edycji, ta będzie moją najsłabszą. Nie ukrywam, mało biegałem. Lecząc kontuzję nie biegałem zupełnie szybkości. Ciągle odczuwam skutki tamtej przerwy i samego urazu, ale… jestem tylko amatorem, więc frajdę stanowi już sam start, zwłaszcza ten na podtrzymanie tradycji.

Pierwsze 4 km pokonałem spokojnie. Tradycyjnie wiało, ale nie tak mocno jak w poprzednich edycjach - troszkę bocznego wiatru w niczym nie przeszkadzało.

Kolejne kilometry pokonałem już troszkę szybciej. Na nawrocie nie wiało już w ogóle , więc mogłem bez przeszkód realizować swój plan.

Ostatnie 2 km poszły zdecydowanie szybciej. Na mecie zameldowałem się z czasem 1:12:47 miejsce 210 na 422 biegaczy.

Na mecie piękny medal, śmiem powiedzieć, że najładniejszy jak do tej pory. Bieg jest bardzo dobrze zorganizowany, wszystko jest dopięte na ostatni guzik, każdy znajdzie coś dla siebie. Są dekoracje, mistrzostwa Polski grubasów, które na szczęście mnie nie dotyczyły...

Bycie częścią tego biegu jest dla mnie wyjątkowe i oczywiście będę nadal tutaj z miłą chęcią wracał!

Marek Pfajfer, Ambasador Festiwalu Biegów

fot. Mariusz Kryske Spójnia Photo