Christian Coleman jednak bez rekordu świata?

W miniony piątek Amerykanin Christian Coleman poprawił dwudziestoletni halowy rekord świata w biegu na 60 m. Wynik czeka wciąż na ratyfikacje. Wiele wskazuje jednak, że rekordzistą może pozostać jego rodak Maurice Greeen.

Jednym z argumentów, który podważa uznanie nowego rekordu świata na 60 m jest brak kontroli antydopingowej w miejscu rozgrywania zawodów. Wymagają tego przepisy IAAF. Jak podają amerykańskie media, sprinter spotkał się z kontrolerami, ale dwie godziny po imprezie. Do kontroli i wypełnienia dokumentów doszło... na poboczu drogi prowadzącej z Clemenson do Atlanty.

Jeśli wynik Colemana nie zostanie uznany za rekord świata, to mimo wszystko będzie rekordem USA. Krajowa federacja dopuszcza badania do 24 godzin po zawodach.

Zdaniem agenta Colemana, chociaż bieg trwał nieco ponad 6 sekund, to w hali byli obecni przez 6 godzin. W miejscu rozgrywania zawodów zabrakło nie tylko kontrolerów, ale też specjalnych formularzy potrzebnych do zgłoszenia rekordu.

Co równie istotne, podczas zmagań w Clemenson nie używano też elektronicznych bloków startowych, rejestrujących czas reakcji zawodnika. Według przepisów IAAF, wszystkie konkurencje biegowe z dystansami do 400 m włącznie muszą posiadać sprawnie działający system kontroli fałszywych startów w celu ratyfikacji rekordów. Czas reakcji podawany jest w oficjalnych wynikach.

21-letni Christian Coleman jest dwukrotnym srebrnym medalistą mistrzostw świata w Londynie. Na podium stawał w biegach na 100 m i w sztafecie 4 x 100 m. Podczas zawodów w Clemenson uzyskał czas 6.37 czym o 0.02 s poprawił rekord świata Maurice Greeen z 1998 roku.

RZ