Gliwicka Prowokacja: Kółko w kółko, ale się nie nudzi! [ZDJĘCIA]

Ile razy można biegać tą samą trasą? Zwłaszcza, jeśli mierzy ona nieco ponad 4 km i, poza pogodą, niewiele się na niej zmienia? Okazuje się, że bez ograniczeń. Dowodzą tego uczestnicy Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej, która zbliża się do końca piątego sezonu.

Chociaż dzisiaj impreza odbyła się już po raz 59, jej uczestnicy nie wyglądali na ani trochę znudzonych. Wprost przeciwnie! Stawiają sobie kolejne cele i… obiecują jeszcze więcej kółek, za miesiąc albo w przyszłym roku.

- W tym roku udało się nie opuścić żadnego startu – mówiła na mecie dumna Magda Marędziak, która pokonała z kijami dwie pętle. – Zaprosiła mnie tutaj koleżanka, pokazała, że to fajna, rodzinna impreza. To były moje pierwsze zawody. Spróbowałam i zostałam. Jest fajna trasa, mili ludzie, świetna atmosfera, poczęstunek na koniec… Mam tutaj sporo znajomych i zawsze kogoś spotkam. Oczywiście, za rok też planuję starty w Prowokacji. Ale myślę, że będę robić minimum po trzy okrążenia, bo w tym starałam się robić co najmniej po dwa. Poprzeczkę trzeba podnieść. Kiedyś może 21 km… To się nigdy nie nudzi! A poza tym widziałam już rozpiskę na kolejny rok i widzę urozmaicenia w postaci wieczornych startów. Bardzo fajnie!

Poprzeczkę postanowiła sobie podnosić także Dorota Łajszczak-Gajda. Okazało się, że sprawia to ogromną frajdę: - To moje pierwsze cztery kółka! Jestem taka szczęśliwa! – mówiła rzucając się na szyję z radości. – Myślę, że w grudniu będzie pięć. Taki jest cel. A zaczynałam od jednego i to tak słabo, słabo… W tamtym roku, bo w tym zaliczyłam już dziesięć startów i w grudniu będzie jedenasty. Zawsze po jednym kółku, raz dwa, ostatnio trzy a dzisiaj wreszcie cztery! Myślę, że teraz będzie coraz lepiej. Ale teraz już będzie postanowienie, że w nowym roku zaczynam od co najmniej dwóch, jednego nie będę już biegać.

Regularną obecność na Prowokacji obiecują także cztery uśmiechnięte wolontariuszki, uczennice gliwickiego liceum, które dzisiaj po raz pierwszy stanęły przy stoisku z herbatą i wodą w specjalnie dla nich przygotowanych kamizelkach: - Często robimy wolontariaty a o tym dowiedziałyśmy się od mamy Magdy, która tutaj biega. Stwierdziłyśmy, że fajnie będzie przyjść – mówiła Oliwia. – jesteśmy na razie jedynymi wolontariuszkami spoza biegowego środowiska. Jest super! Wszyscy są bardzo mili, jest świetna atmosfera. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy samej kiedyś nie pobiec. Może kiedy zrobi się cieplej. Na razie będziemy pomagać – zadeklarowała.

Uczestnicy Prowokacji pokonali od jednego do pięciu okrążeń, uzyskując dystanse od nieco ponad 4 do 21 km. Do wyboru mieli bieg lub nordic walking, choć, tradycyjnie już, nie zabrakło maluchów jadących na rowerkach lub w wózeczkach. W tym roku czeka ich jeszcze jedno spotkanie, 15 grudnia. To ostatnia szansa, żeby zapewnić sobie statuetkę Biegnącej Radiostacji, która przysługuje za co najmniej 9 startów. Wyróżnienia zostaną wręczone podczas uroczystego Balu Zwycięzców 5 stycznia. A potem rozpocznie się szósty sezon Prowokacji. I tak w kółko…

KM