Henryk Szost biegał... przez most. Z dobrym skutkiem

Rekordzista Polski w maratonie (2:07:39) sprawdzał formę w piątej edycji biegu Eiffage du Viaduc de Millau w południowej Francji. Z dobrym skutkiem.

Bieg to półmaraton z hakiem – trasa długości 23,7 km i przewyższeniem +270 / -390m. Atrakcją tamtejszej trasy jest wiadukt Millau – najdłuższa tego typu konstrukcja w Europie, o długości 2460 metrów (4920 m wraz z dojazdem i zjazdem). Wiadukt oddano do użytku w 2004 r. kosztem 394 mln euro.

Obiekt usytuowany jest w ciągu autostrady A75 nad doliną rzeki Tam. Najwyższy filar wiaduktu ma wysokość 341 metrów i często spowity jest w chmurach, co gwarantuje kierowcom, a także biegaczom - wiadukt zamykany jest na 4 godziny na czas imprezy - niesamowite doznania.

Impreza cieszy się dużą popularnością. Premierowa odsłona zgromadziła ponad 10 tys. uczestników. Tegoroczna – ponad 11tys. osób, w tym Polaków. Henryk Szost znalazł się w elicie biegu jako… Francuz (jak większość zawodników z czołówki, co zapewne związane jest z imiennym zaproszeniem dla zawodnika i automatycznych zgłoszeniem do biegu dokonanym przez organizatorów).

Mieszkaniec Muszyny starł się z koalicją Francuzów, zajmując ostatecznie trzecie miejsce. Bieg ukończył w czasie 1:17:45. Do drugiego Freddiego Guimarda (maratońska życiówka 2:19:17 z Frankfurtu 2017) stracił osiem sekund, do zwycięzcy Camilo Raula Santiago (2:13:55 z Mediolanu w tym roku) – 50 sekund.

Bieg kobiet wygrała Corinne Herbreteau – 1:32:58. 

Pełne wyniki: TUTAJ

red.