Na szczęście są jeszcze miejsca, gdzie można pobiegać. W przeddzień święta pań na terenie Lasu Młocińskiego w Warszawie odbyła się impreza „Kobieta na Piątkę”. – Jak zobaczyłam nazwę biegu, to nie pomyślałam wcale o dystansie - mówiła ultramaratonka Patrycja Bereznowska, zwyciężczyni zawodów.
Była to czwarta edycja imprezy rozgrywanej z okazji Dnia Kobiet. Na starcie mogły stanąć nie tylko panie, ale i panowie, o ile tylko startowali w parze z wybranką. Po wszystkim na biegaczki czekały goździki, a dla wszystkich słodkie medale. Łącznie w zmaganiach wzięło ponad 340 osób, a do pokonania było 5 km.
Impreza rozgrywana było w radosnej atmosferze, choć nie dało się uniknąć rozmów na temat odwołanych imprez. Zwłaszcza zmiany terminu Mistrzostw Świata w półmaratonie, które miały odbyć się w Gdyni.
Nie brakowało uczestniczek, które do startu podeszły z odpowiednim dystansem przebierając się w rożne stroje – Batmana, uciekającej panny młodej czy pielęgniarki. Zwłaszcza ten ostatni kostium był bardzo na czasie.
– Pomysł startu powstał spontanicznie w piątek wieczorem. Ponieważ mam chorego Achillesa, więc w razie czego mogłam się sama odratować. To mój drugi taki bieg. Rok temu też tu startowałam, założyłam wtedy dużo kolorów i jakąś spódniczkę. Bardzo mi się to spodobało. Teraz chciałam zrobić coś innego - mówiła po biegu Barbara Pacholska, jedna z uczestniczek imprezy.
Najszybciej przełajową trasę pokonała Patrycja Bereznowska, medalistka mistrzostw świata i Europy w biegu 24-godzinnym. Dla niej 5 km to niemal sprinterski dystans. Metę przekroczyła z czasem 21:04, siedem sekund przed Klaudią Krajewską.
– To był dla mnie rodzaj szybkiego tempowego treningu. Taki zapas prędkości przydaje się też w biegach ultra, niezależnie od tego jak są długie. Jestem w takim wieku, kiedy ta szybkość spada, więc muszę o nią bardziej dbać niż młoda osoba - powiedziała zwyciężczyni.
Reprezentantka Polski przyznała, że na razie nie musiała zmieniać planów startowych z powodu odwołania jakiejś imprezy. – Bardziej powinno się uświadamiać ludzi i mówić jaki jest sposób zarażenia się wirusem. Jeśli będziemy dbać o higienę, tak na co dzień, to nie powinniśmy się bać. To jest taka początkowa panika. Rozumiem jednak też organizatorów imprez, bo każdy boi się odpowiedzialności. Moje najbliższe starty nie są aż tak masowe i mam nadzieję, że uda mi się w nich wziąć udział - dodała biegaczka.
Trzecia na mecie była Marta Głodowska (21:27), biegnącą krok w krok z mężem Michałem. Dzięki temu oboje wygrali w klasyfikacji par. W tej kategorii pod uwagę brany był wynik uzyskany tylko przez kobietę.
– Biegło się ciężko, ale chcieliśmy trzymać się z przodu, żeby nikt na nas nie kichał – mówiła z uśmiechem zwycięska para. – A tak poważnie mówiąc, to nasz czwarty start w ty mbiegu. Bardzo lubimy tę imprezę. Pierwszy raz udało nam się wygrać. Mało jest takich wydarzeń, gdy możemy pobiegać razem. Zwykle jest tak, że liczy się łączny czas pary i wtedy raczej każdy walczy o jak najlepszy wynik i biegnie osobno - dodali Marta i Michał.
8 marca w Warszawie na terenie Łazienek Królewskich miał odbyć się Bieg Kobiet. Impreza została jednak odwołana.
Wyniki TUTAJ
RZ
fot. RZ / Irena Hulanicka - Ambasadorka Festiwalu Biegów