Małgorzata Sobańska: „Maraton poniżej 2h? Jeszcze poczekamy”

Rekordzistka Polski w maratonie – 2:26:08 uzyskane w Chicago 7 października 2001 roku - i dwukrotna uczestniczka igrzysk olimpijskich Małgorzata Sobańska (na zdjęciu) wierzy, że ten rok będzie jeszcze lepszy dla naszych biegaczy. Zarówno w wydaniu zawodowców, jak i jeżeli chodzi o rozwój imprez masowych. Jeżeli zaś chodzi o poprawienie jej najlepszego wyniku, ma ambiwalentne uczucia...

Jaki będzie ten rok dla polskiej lekkoatletyki?

Myślę, że nie będzie gorszy od poprzedniego, a wierzę, że będzie lepszy. Wciąż mamy bardzo dobrych zawodników. Szczególnie śledzę tych startujących w biegach długich i widzę, że ci biegacze się rozwijają. Pokazali to zresztą na ostatnich mistrzostwach Europy. Zdobyliśmy złoty medal, to dobry prognostyk.

Złoto Adama Kszczota, srebro Yareda Shegumo to świetne wyniki w mistrzostwach Europy. Podczas tegorocznych mistrzostw świata w Pekinie będzie jeszcze lepiej?

Mistrzostwa Europy i świata to jednak jest duża różnica. Myślę, że naszym zawodnikom będzie trudniej, ale myślę, że i tak mamy spore szanse na medale. Im bardziej Polacy się obiegają w tych mistrzowskich imprezach tym lepiej będą potem wypadać.

Czyli nabiorą doświadczenia, a i wyższa stawka ich dodatkowo zmobilizuje?

Bez wątpienia. W maratonach potrzebne jest takie obieganie. A mistrzowskie imprezy świetnie temu służą. Są to inne imprezy niż te odbywane wiosną czy jesienią, gdy jest inny etap przygotowań. Jeżeli ktoś zdobył już jakieś doświadczenie to dobrze wie, co ma robić.

Ktoś w końcu pobije pani rekord Polski w maratonie? Ma pani jakąś kandydatkę? Może Karolina Jarzyńska?

Coraz więcej dziewczyn osiąga dobre wyniki. Są Karolina Jarzyńska czy Iwona Lewandowska. Być może ten mój rekord zostanie pobity. Karolina jest najbliżej i myślę, że ma dużą szansę.

Chce pani, żeby ten rekord został pobity, czy się nie obrazi jak jeszcze urośnie mu broda?

Szczerze, nie jest szczególnie miłe jak się traci rekordy. Dalej chciałabym być tą aktualną rekordzistką Polski, ale też nie jest on jakoś szczególnie wyśrubowany. Fajnie jakby był trochę lepszy, bardziej nawiązujący do światowych wyników.

Ubiegłoroczny Maraton Warszawski wygrała Ukrainka Swietłana Stanko. W tym roku któraś z Polek ma szansę na triumf czy utrzyma się trend, że wciąż tracimy dystans do najlepszych?

Nie wiem kogo Marek Tronina zaprosi w tym roku z elity, nie wiem też jak polskie zawodniczki będą nastawione. Uważam, że to świetne zawody. Marek dba o biegaczy, potrafi im zapewnić bardzo dobre warunki na trasie oraz przed biegiem. Impreza jest bardzo dobrze zorganizowana i dobrze byłoby gdyby nasze zawodniczki były w niej bardziej widoczne. Jeżeli się dobrze zmobilizują mają dużą szansę na nabieganie dobrego wyniku, bo też trasa temu sprzyja.

Jest szansa, że na świecie ktoś przebiegnie maraton poniżej dwóch godzin? Bo tak już coraz bliżej, coraz bliżej...

Owszem wyniki są coraz bliższe, ale to jest wyjątkowa granica. Uważam, że w tym roku jeszcze ta bariera nie padnie, ale niedługo powinno się to wydarzyć.

Może to jakaś magiczna bariera i biegacze się boją?

Aż tak to nie ma. Ostatnio te wyniki są stopniowo poprawiane. Trochę te rekordy skaczą. Najpierw było 2:05 i długo się utrzymało, potem 2:03 i też długo nikt nie mógł poprawić. U kobiet jest podobnie. Myślę, że prędzej rekord pobiją mężczyźni. Rekord świata Pauli Radcliffe (2:15:25 - przyp. red.) jest na lata poza zasięgiem, mało kto się bowiem zbliża do tego wyniku. Jest grupka zawodników, która regularnie zbliża się do rekordów, więc pewnie niedługo się doczekamy czasu poniżej dwóch godzin.

Brytyjscy naukowcy obliczyli, że rekord Pauli Radcliffe odpowiada zejściu poniżej dwóch godzin u mężczyzn, więc fizycznie jest to wykonalne.

Myślę, że to najbardziej wartościowy wynik w całej lekkoatletyce, dlatego uważam, że wśród kobiet nie zostanie pobity pewnie nawet przez co najmniej 10 lat.

Zmieńmy nieco temat. Spodziewa się pani dalszego rozwoju biegów masowych w Polsce?

Te imprezy się cały czas rozwijają. Frekwencja w takich biegach cały czas rośnie i zapewne będzie to dalej trwało. Kilka lat temu w Stanach Zjednoczonych w biegach na 10 kilometrów startowało i po 12-15 tysięcy osób, u nas na razie jest po tysiąc czy dwa tysiące biegaczy, ale będzie coraz więcej. Bieganie wciąż jest na fali wznoszącej, bo to najbardziej uniwersalna dyscyplina. Nie potrzebuje właściwie żadnego drogiego sprzętu, wystarczą w miarę dobre buty, a teren zawsze się znajdzie i każdy może wyjść o której chce i uprawiać tę dyscyplinę. Nie jest zależny od partnera, nie musi wynajmować sali czy kortów.

Polacy dalej garną się do biegania? Zgłaszają się do pani amatorzy, początkujący biegacze?

Nie tylko początkujący, także zaawansowani. Pomagam im w treningach, układam plany treningowe. Zebrałam już dużą wiedzę na temat biegania, mam doświadczenie i choć mamy obecnie natłok informacji o bieganiu, nie zawsze sprawdzonych, ludzie wolą przyjść do mnie po pomoc.

Co pani sądzi o planach PZLA, żeby skubnąć kasę na startujących w biegach masowych?

To nie jest dobry pomysł. Niech PZLA zajmuje się zawodowcami. Bo też z jakiej amatorzy mają płacić dodatkowe pieniądze? Kiedyś działacze chcieli na nas wymuszać wykupywanie licencji za to, że jeździliśmy na zawody zagranicę. Teraz szukają gdzie jeszcze można coś uszczknąć. Przecież nawet nie zajmują się tymi amatorami, tylko chcą podreperować budżet. Z jakiej racji amatorzy mieliby płacić ekstra? Co miałoby być w zamian? Nie wiadomo. A przecież PZLA nawet nie organizuje tych imprez biegowych.

Zawodowcy też są przecież traktowani po macoszemu. Kilka lat temu Paweł Czapiewski musiał sprzedać mieszkanie, żeby mieć za co trenować.

- Jeżeli chodzi o biegi długie, to od znajomych zawodników wiem, że w zasadzie nic się nie zmieniło. Zresztą mieliśmy niedawno przykład Krzysztofa Gosiewskiego, który wygrał mistrzostwa Polski w biegach przełajowych i o mało co by nie pojechał na mistrzostwa Europy. Nie pojechałby gdyby media nie zrobiły szumu wokół jego osoby. Kiedyś nic by nie wskórał. Teraz na szczęście są Facebooki czy Twittery, można nagłośnić sprawę i czasami udaje się coś wywalczyć.

Rozmawiał Łukasz Zaranek