Maska treningowa wcale nie taka skuteczna

Zalety treningu wysokościowego sportowcy docenili już dawno. Zwiększona produkcja czerwonych krwinek ma przełożenie na wyniki, ale taki trening ma też ograniczenia. Wysokość utrudnia oddychanie, co jest zaletą i wadą jednocześnie. W takich warunkach trudniej jest zrealizować zadania treningowe i utrzymać zaplanowaną intensywność.

Sportowcy poszukują więc różnych rozwiązań. Zmieniają wysokość, trenując niżej niż mieszkają lub odwrotnie. Chętnie sięgają po urządzenia przeznaczone dla astmatyków i osób z chorobami układu oddechowego, a służące do treningu mięśni oddechowych.

Na rynku dostępne są również maski treningowe, których producenci obiecują poprawę parametrów VO2max, podniesienie progów oddechowych i większą pojemność płuc. Upraszczając, maska ma zapewnić zalety treningu górskiego bez wyjeżdżania w góry. Naukowcy z Uniwersytetu Wisconsin, pracując na zlecenie ACE (American Council on Exercises) nie są jednak zachwyceni jej skutecznością w tym zakresie.

Do badania, w którym sprawdzali skuteczność treningu w masce, zaprosili 24 uczestników. 12 z nich trenowało w masce, 12 pozostałych bez maski. Obie grupy wykonywały ten sam trening. Przez 6 tygodni, trenowali 2 razy w tygodniu po 30 minut. Grupa w masce zaczęła od symulowania wysokości 914m n.p.m. Po tygodniu wysokość wzrosła do 1828m n.p.m. W końcowych sesjach trening odbywał się na symulowanej wysokości 2743m n.p.m.

Po 12 tygodniach okazało się, że obiecany przez producentów wzrost VO2max i wydolności płuc faktycznie nastąpił, tyle że w obydwu grupach. Nie był więc efektem stosowania maski, a raczej samego treningu. Maska nie zastąpiła treningu w górach, aczkolwiek 12 wolontariuszy ćwiczących w niej w ostatnich dwóch sesjach mogło trenować dłużej i szybciej. To, zdaniem naukowców, jest spowodowane faktem, że maska utrudnia oddychanie i dzięki temu staje jednym z narzędzi do treningu mięśni oddechowych. Może więc stanowić dodatek do treningu wytrzymałościowego.

IB

źródło