Na "Sowę" znów w sierpniu. Obawiają się „frycowego”

Trwają zapisy do 6. Biegu na Wielką Sowę. Po chwilowej zmianie impreza wraca na termin sierpniowy. Organizatorzy wierzą, że jest to dużo lepsze rozwiązanie niż połowa czerwca.

W zeszłym roku Bieg na Wielką Sowę był gospodarzem Mistrzostw Europy Masters w Biegu Górskim. Z tego powodu impreza musiała zmienić miejsce w kalendarzu.

– Tamten termin był po części podyktowany wymogami EVAA (European Veterans Athletic Association), bo właśnie do końca czerwca rozgrywane są imprezy rangi europejskiej, a od lipca rangi światowej – mówi Edward Kozłowicz z Centrum Kultury Gminy Nowa Ruda, koordynator biegu. Jak ocenia, tamta edycja nie była tą przełomową w historii imprezy. Choć mogła.

– Niestety termin imprezy pokrywał się z Nocnym Półmaratonem we Wrocławiu. Do tego trzy decyzje poprzedniego dyrektora spowodowały, że frekwencję mieliśmy stosunkowo niską. Uznano bowiem, że do promocji niepotrzebna jest telewizja i radio, do tego było wysokie wpisowe. To wszystko zabrało nam pewnie 200-300 osób – ocenia kierownik startu.

Poprzednią edycję Biegu na Wielką Sowę ukończyło 341 biegaczy, czyli o 50 osób więcej niż w 2013 roku. Był to niewielki wzrost biorąc pod uwagę rangę ubiegłorocznej imprezy. Teraz organizatorzy chcieliby widzieć na starcie ok. 300 biegaczy.

– Myślę, że w tym roku zapłacimy „frycowe” za zeszły rok, za tamte decyzje, a zwłaszcza za potwornie wysokie wpisowe. Wielu krajowych biegaczy może nie przyjechać, żeby nas ukarać. Znam komentarze, sam biegam, wiem jak jest – analizuje Edward Kozłowicz. – Oczywiście robimy wszystko, by to odwrócić. Wprowadzamy dodatkowe kategorie, nagrody itd. Musimy odbudować wizerunek imprezy – akcentuje nasz rozmówca.

Jedną z atrakcji biegu jest drapieżna – jak sama sowa – trasa, wymagająca nie tylko siły ale i inteligencji w umiejętnym rozłożeniu sił. Liczący 9,6 km odcinek prowadzi przez poprzez Sokolec, Przełęcz Sokolą, obok „Karczmy pod Sową”, przez „Szyprówki”, Schroniska „Orzeł” i „Sowa” do ponad stuletniej wieży widokowej, gdzie znajduje się meta. Łącznie przewyższenie wynosi 600 metrów.

– Trasa jest naprawdę trudna. Są tu takie dwie ściany płaczu, gdzie lepiej głowy nie podnosić, tylko biec przed siebie. Cały odcinek jest bardzo malowniczy, wzdłuż trasy zawsze stoi mnóstwo ludzi. Jest to główny szlak, którym turyści idą na Wielką Sowę (najwyższy szczyt Gór Sowich, 1015m n.p.m - red). Na szczycie zawsze jest 200-300 osób, które dopingują biegaczy – zachwala Edward Kozłowicz. Gorąco zaprasza do Ludwikowic Kłodzkich. Impreza odbędzie się 16 sierpnia. Początek biegu o godzinie 11.

Zapisy potrwają jeszcze trzy miesiące. Jak do tej pory chęć udziału zgłosiło ponad 130 osób. Rejestracje w najniższej stawce wpisowego (40 zł) prowadzone są do końca maja. Zgłaszać się będzie można także w dniu zawodów. Nie ma żadnego limitu uczestników.

Dodajmy, że w zeszłym roku „Sowę” zwyciężył Irlandczyk Brian MacMahon (37:45). Drugie miejsce z 15-sekundową stratą zajął najlepszy z Polaków - Kamil Jastrzębski Wśród kobiet najlepsza okazała się Ambasadorka Festiwalu Biegów Anna Celińska (45:05).

Bieg na Wielką Sowę A.D.2015 zaliczany jest do klasyfikacji Ligi Festiwalu Biegów i kategorii „Najlepszy góral”. Polecamy i zapraszamy! Organizatorów prosimy o optymizm, bo biegacze doceniają pracę włożoną w przygotowanie imprezy.

6. Biegu na Wielką Sowę w naszym KALENDARZU IMPREZ.

RZ

fot. Archiwum