Rafał Nordwing na co dzień mieszka i trenuje w Rzymie. Do kraju wraca, żeby startować w najważniejszych wydarzeniach Już zapowiedział, że po raz kolejny pojawi się na starcie TAURON Festiwalu Biegowego.
Biegacz przygotowuje się już do sezonu 2019, ale jak większość z nas na najbliższe dni włączy tryb świąteczny. Jak mówi, Boże Narodzenie w Polsce i Italii różni się znacząco.
– Już od ośmiu lat mieszkam w Rzymie i szczerze mówiąc, to nigdy nie miałem okazji wrócić do Polski na święta. Spędzam je typowo po włosku. Rożnicę są dosyć spore, bo nie ma tradycyjnego sianka pod obrusem, nie ma dwunastu potraw i dodatkowego nakrycia stołu. Co do potraw, oczywiście je się ryby, nie ma karpia, lecz są owoce morza. Obowiązkowa jest także pasterka po kolacji. Rodzina z Polski co roku przysyła mi paczkę z prezentami dla moje go synka i w środku zawsze znajdę opłatek. Dziele się nim z moją włoską rodziną, co dla niech było nowością – opowiada Rafał Nordwing.
W tym roku w Krynicy-Zdroju Rafał zajmował piąte miejsce w Życiowej Dziesiątce, z czasem 30:24. Wygrał też zmagania na 3 km i na 1 km. Zwłaszcza ten ostatni start był bardzo emocjonujący, a walka na finiszu z Kamilem Makosiem bardzo wyrównana. Po powrocie do Włoch startował on głównie w Rzymie i w okolicach. Wygrał m.in. bieg Corri Roma, zawody na 2300 osób rozgrywany w centrum miasta (32:06).
– W samym wrześniu wziąłem udział w siedmiu biegach. Udało mi się wygrać duże i dobrze zorganizowane zawody Corri Roma. Do tego stanąłem na najwyższym stopniu podium na Corricolonna pod Rzymem, jest to bieg z długą, bo 28-letnia tradycją. Do tego pod koniec października wystartowałem po raz pierwszy w tym roku na „połówce” w Arezzo w Toskanii. Jest to jeden z najlepiej obsadzonych półmaratonów we Włoszech i nie chyba pomylę się mówiąc, że także jeden z najlepszych jakościowo biegów w Europie – wspomina Rafał Nordwing, któremu tylko ten ostatni start przysporzył problemów.
– Niestety w dniu startu w centrum Włoch załamała się pogoda. Burze i wichury pokrzyżowały plany na dobry wynik. 1:09:52 i 23. miejsce to na pewno nie jest powód do dumy, lecz w tych warunkach samo dotarcie do mety było sukcesem. Za mną dobiegło kilku zawodników z Afryki, mogących pochwalić się życiówkami na poziome 62 minut. Trochę szkoda, bo uważam, że wtedy była dobra forma na wynik – relacjonuje biegacz.
Zawodnik reprezentujący w Polsce ŁLKS Prefbet Śniadowo, a we Włoszech LBM Sport Team, starannie planuje sezon 2019. Chce wrócić do Krynicy i złamać 30 minut podczas Życiowej Dziesiątki. W 2017 roku uzyskał wynik 30:37 i był tuż za podium. Ma też inne plany na przyszły rok.
– Powrót do Krynicy jest obowiązkowy! Nie można go przegapić, to bardzo fajna impreza. Oprócz tego w głowie rodzi się pomysł debiutu w maratonie. Mowie debiut, chociaż w moich statystykach widnieje już wynik na dystansie 42 km (2:39:13 – red), lecz dotyczy on roli zająca dla zawodniczki z kadry Włoch. Czy to będzie Rzym czy może Warszawa, albo coś trochę szybszego, to jeszcze zdecyduje – wyjaśnia nasz rozmówca.
Czekamy zatem na maratońskie wieści z Italii. Póki co biegaczowi i wszystkim czytelnikom naszego portalu, życzymy Buon Natale - czyli Wesołych Świąt!
RZ