Dave Proctor, kanadyjski ultramaratończyk w zeszłym roku podjął się wyzwania pobicia rekordu biegu przez Kanadę. Mierzył się z wynikiem Ala Howiego z 1991 r. W przyszłym roku wróci na morderczą trasę.
Howie do swojego biegu podchodził kilkakrotnie. Za pierwszym razem okazało się, że ma guza mózgu i zamiast ustawiać rekordy musiał walczyć o swoje życie. Potem okazało się, że ma cukrzycę typu 1. Mimo to, 6 lat po pierwszej próbie, przebiegł 7200 km w 72 dni.
Gdy Dave Proctor rozpoczynał swoją próbę, Howie nie żył już od 2 lat. Bez trudu zaliczał kolejne kilometry. Dodatkową motywacją była próba zebrania funduszy na edukowanie ludzi w zakresie chorób rzadkich. Dla biegacza temat ten miał osobisty wymiar. Jego syn cierpi na jedną z takich właśnie chorób.
Niestety w trakcie trwania biegu Proctor zaczął się skarżyć na bóle pleców. Początkowo były łagodne, jednak szybko się nasilały. W okolicach kręgu pojawiła się przepuklina. Nerwobóle promieniowały w różnych częściach ciała. Po 2 500 kilometrach dalszy bieg, a nawet chód, nie był już możliwy.
W miniony weekend Proctor ogłosił, że zamierza dokończyć niezamknięty rozdział i jeszcze raz podjąć się próby poprawienia rekordu z 1991 r. Wystartuje 18 maja przyszłego roku. Plan przewiduje, że w na mecie w Wiktorii znajdzie się po 67 dniach.
Oprócz rekordu, Proctor będzie miał również na uwadze swój ubiegłoroczny cel. Ponownie zamierza mówić o chorobach rzadkich i zbierać fundusze na pomoc chorym.
IB