– Chcemy być fair, dlatego zdecydowaliśmy się na losowanie. Wydaje mi się, że to najbardziej transparentny sposób wyłonienia uczestników zawodów, gdzie obowiązują limity. W Polsce to coś nowego, ale na świecie to standard – mówi Mirosław Bieniecki, organizator Biegu Rzeźnika. Zapisy ruszają już w poniedziałek.
Rzeźnik to jeden z najbardziej kultowych ultramaratonów w Polsce. Długa tradycja, niezwykła trasa, dobra organizacja – to wszystko powoduje, że co roku tysiące biegaczy próbuje zapisać się na te zawody. A przecież wyzwanie jest niesamowite. Mówimy o biegu o długości 78 kilometrów (w wersji hardcore – nawet 100 km), którego przewyższenia to 3235 m podbiegów i 3055 m zbiegów. Trasa prowadzi czerwonym szlakiem przez niemal całe Bieszczady – od Komańczy, przez Cisną – do Ustrzyk Górnych. Rzeźnika biegnie się w parach. Razem na starcie, razem w drodze, razem na mecie. Jeśli partner schodzi z trasy – my też.
O nowościach zawiązanych z kolejną edycją imprezy, zmianach w regulaminie, ale również dlaczego pakiet startowy kosztuje tak dużo opowiada Mirosław Bieniecki, organizator zawodów.
W poniedziałek ruszają zapisy na 12 już edycję Biegu Rzeźnika, czemu tak wcześnie?
Chcemy dać wystarczająco dużo czasu biegaczom, by spokojnie przemyśleli sprawę i bez pośpiechu podjęli decyzję. Zapisy potrwają do 6 stycznia.
Po raz pierwszy zdecydowaliście się na formułę losowania. Dlaczego?
Wydaje mi się, że to najbardziej transparentny sposób wyłonienia uczestników zawodów, gdzie obowiązują limity. W Polsce to coś nowego, ale na świecie to standard. Zresztą losowanie wprowadzili też np. organizatorzy Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego.
Aby wziąć udział w losowaniu drużyna musi zapłacić 10 zł…
Chcemy w ten sposób zniechęcić do wielokrotnego zapisywania się na zawody. Pieniądze z opłat trafią po połowie: na rzecz Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz Bieszczadzkiego Oddziału GOPR.
Ile osób wystartuje w zawodach?
Rozlosowanych zostanie nie mniej niż 350 pakietów. Dlaczego nie mniej? Ponieważ jeszcze nie wiadomo ile osób wystartuje spośród tych, co mogą się zapisać poza kolejnością. Chodzi o m.in. zawodników, którzy ukończyli Bieg Rzeźnika przynajmniej 4 razy. Łącznie chcemy, by w imprezie wzięło udział ok 600 drużyn.
Pakiet startowy Biegu Rzeźnika jest jednym z najdroższych w Polsce. Z czego to wynika?
Po pierwsze robimy naszą imprezę w Bieszczadach. Całe zaplecze musimy więc przygotować od podstaw. Ludzi do obsługi zawodów ściągamy z całego kraju. Trzeba im zwrócić pieniądze za podróż, zakwaterowanie, wyżywienie. Są też koszty stałe, takie jak np. wynajęcie 20 autokarów dla uczestników biegu.
Nasza impreza stale się rozwija, więc potrzebne są pieniądze na całoroczną obsługę biura, reklamę czy prowadzenie strony internetowej. Warto też pamiętać, że Rzeźnika przez lata robiliśmy bez wsparcia sponsorskiego. Ostatnio się to zmieniło, ale i tak pieniądze te nie stanowią nawet 1/3 całego budżetu.
Jesteście w stanie zarobić na biegu?
Dopiero w tym roku wyszliśmy na swoje. Wreszcie. Żony pogoniłyby nas gdybyśmy nadal dokładali do interesu. Chcę jednak podkreślić, że z pieniędzy z Rzeźnika mogliśmy częściowo sfinansować Bieg Polesia.
Będą jakieś nowości podczas najbliższej edycji imprezy?
Po raz pierwszy zorganizujemy bieg na raty. To będzie ten sam Rzeźnik tylko pokonywany w trzech etapach, przez trzy dni. Przygotujemy też imprezy towarzyszące dla dzieci i liczne koncerty. Będą także niespodzianki.
Jakie?
Coś w stylu akcji z kontrabasistą. W tym roku zawodnicy na 50 km trasy spotkali muzyka we fraku, który grając na kontrabasie starał się umilać biegaczom trudy rywalizacji. Bardzo się to spodobało.
12. Bieg Rzeźnika i Rzeźniczek w naszym KALENDARZU BIEGÓW.
MGEL
fot. Archiwum