Najbliższy weekend będzie należał do maratończyków. Miłośnicy królewskiego dystansu pobiegną w Warszawie i w Berlinie. W Niemieckiej stolicy wystartuje ponad 40 000 biegaczy, 6 000 rolkarzy i 182 kolarzy ręcznych. Organizatorzy mają nadzieję, że rekord świata, który rok temu ustanowił tu Wilson Kipsang (2:03:23), zostanie pobity.
Wśród kandydatów, którzy mieliby tego dokonać wymienia się Dennisa Kimetto. Jego życiówka wynosi 2:03:45, a więc tylko 22 sekundy więcej niż rekord świata. Kenijczyk jest w dobrej formie. W 2013 r. ustanowił nowy rekord w Tokio (2:06:50), później wycofał się ze startów i dochodził do siebie po malarii. Wrócił w wielkim stylu pod koniec roku w Chicago i tam też został rekordzistą trasy. Do niego należy również najszybszy debiut w maratonie berlińskim.
Jego rywalami będą: Emmanuel Mutai (2:03:52), Levy Matebo (2:05:16) i Eliud Kipatnui (2:05:39) oraz Tsegaye Kebede (2:04:38). Mutai to drugi zawodnik maratonu w Chicago. Ukończył ten maraton w czasie 2:03:52 i był to piąty najszybszy czas pokonania maratonu w historii. Kebede to trzeci zawodnik tegorocznego maratonu w Londynie i jego zwycięzca sprzed roku.
Wśród pań faworytką imprezy jest Feyse Tadese, zwyciężczyni z Paryża z 2013r., i czwarta zawodniczka tegorocznego maratonu w Londynie. Jej rywalką będzie Tirfi Tsegaye, pierwsza na mecie maratonu w Tokio. Jej rekord życiowy -2:21:19 uzyskała właśnie na trasie maratonu w Berlinie w 2012r. Organizatorzy wskazują również na Shalane Flanagan. Potrójna olimpijka zapowiedziała, że jej celem jest złamanie 2:20.
Niestety w grupie faworytów nie są wymieniani Polacy. A pobiegnie ich tutaj spora grupa. Jak sobie poradzą? Czy będziemy świadkami kolejnego rekordu? O tym w niedzielę na naszych łamach.
IB