Rok temu wąska część stawki Virgin Money London Marathon spędziła na trasie od 7 do nawet 9 godzin. Aby spełnić maratoński sen pokonali choroby, życiowe tragedie, otyłość. Zamykali stawkę, ale tryskali energią. Przy tej okazji często prowadzili również zbiórki charytatywne.
Niestety grupa ta nie spotkała się ze zrozumieniem. Zamiast dopingu, wolniejsi biegacze otrzymali sporą dawkę wyzwisk i drwin. Brakowało dla nich wody na punktach kontrolnych, a ekipy sprzątające bezceremonialnie oblewały biegaczy mieszanką czyszczącą, nie czekając z pracami porządkowymi na zakończenie imprezy. Jakby tego było mało, zapominając o biegaczach, londyńskie ulice zostały ponownie otwarte dla samochodów.
Na tyłach maratonu w Londynie. Będzie... śledztwo
O sprawie zrobiło się głośno gdy Elisabeth Ayres, startująca w roli pacemakerki, opisała wszystko na swoim profilu i trafiła ze swoimi zarzutami do mediów. Najpierw było śledztwo, potem przeprosiny…
Wolni i grubi pełnoprawnymi uczestnikami maratonu w Londynie. Organizatorzy przepraszają...
https://www.festiwalbiegowy.pl/biegajacy-swiat/wolni-i-grubi-pelnoprawnymi-uczestnikami-maratonu-w-londynie-przepraszaja#overlay-context=
Teraz pojawił się zestaw konkretnych rozwiązań, które mają nie tylko przeciwdziałać temu co wolniejsi biegacze przeżyli przed rokiem, ale przede wszystkim docenić ich obecność na trasie.
Bieg masowy wystartuje wcześniej, a osoby, które planują ukończenie w czasie powyżej 7h45’ wystartują na końcu drugiej i trzeciej fali.
Pojawi się również grupa 50 przedstawicieli organizatora, którzy wyjdą na trasę na końcu ostatniej fali. Będą oni poruszać się w tempie na 8 godzin i dopingować ostatnich biegaczy. Za grupą pojedzie pojazd z muzyką. Jego zadanie jest dokładnie takie samo - doping dla zamykających stawkę.
Ponadto 80 osób będzie się zajmowało biegaczami potrzebującymi wsparcia i pomocy. Napoje będą dostępne do końca, podobnie jak zdjęcia z trasy. Jak obiecali gospodarze imprezy, fotografowie nie zejdą ze stanowiska przed końcem biegu. Do końca imprezy ma również działać pomiar czasu. Organizatorzy dostali już pozwolenie na późniejsze oddanie ulic do dyspozycji kierowców.
Z komentarzy uczestników zeszłorocznego, feralnego biegu wynika, że taki zestaw rozwiązań ich satysfakcjonuje. Jest dowodem na to, że organizatorzy potraktowali sprawę poważnie.
„Ciężko pracowaliśmy, by upewnić się, że dla biegaczy z końca stawki, ten dzień będzie pozytywnym doświadczeniem”
- podsumował Hugh Brasher, dyrektor biegu.
IB