Rekord jest, ale uznany nie będzie. Kłopoty Biegu Godzinnego w Białymstoku

 

Rekord jest, ale uznany nie będzie. Kłopoty Biegu Godzinnego w Białymstoku


Opublikowane w czw., 29/10/2015 - 11:58

Rozegrana w ostatnią niedzielę w Białymstoku 16. edycja Biegu Godzinnego przyniosła świetne wyniki sportowe, ale spowodowała również problemy. Impreza cieszy się dużą popularnością i wysokim poziomem sportowym, chociaż tak dobrego wyniku Katarzyny Rutkowskiej (na zdjęciu) nikt się nie spodziewał. Zawodniczka z Białegostoku nie tylko zawody wygrała, ale nabiegała w ciągu godziny 16 450 metrów. To lepszy czas niż wynosi rekord Polski, ale... rekordem nie jest.

Co, ciekawe poprzednia zawodniczka, która pretendowała do tytułu rekordzistki Polski również nią nie jest. Wszystko dlatego, że zarówno w przypadku Katarzyny Rutkowskiej jak i Justyny Korytkowskiej, która przed rokiem w Łomży uzyskała rezultat 16 397 metrów, organizatorzy nie dopełnili procedur PZLA.

– Jeśli chodzi o imprezy organizowane na stadionie - jak w przypadku zawodów białostockich - to obiekt taki musi posiadać certyfikat PZLA, czyli dokument wydawany przez Komisję Obiektów i Urządzeń. Oczywiście zawody takie muszą znajdować się w naszym kalendarzu imprez, posiadać klasę minimum „I”. Naturalne jest, że musi być stosowna obsada sędziowska – wyjaśnia Maciej Jałoszyński, Specjalista ds. Sportowo-Technicznych w PZLA.

Organizator procedurę zna, ale interpretuje ją nieco inaczej.

– Spełniamy wymogi proceduralne. Na naszej imprezie byli sędziowie z odpowiednią licencją. Był też elektroniczny pomiar czasu. Wysłaliśmy informację do PZLA, że został ustanowiony rekord. Tak samo było w przypadku Korytkowskiej i jeszcze wcześniejszego rekordu. Z reguły w ciągu 2-3 tygodni zatwierdza się wynik, który teraz jest nieoficjalny. Nigdy nie zgłaszamy naszych imprez do kalendarza PZLA, a przecież robię je od 16 lat i to już trzeci rekord w mojej karierze – powiedział nam Jerzy Mydlarz, organizator Biegu Godzinnego w Białymstoku.

Niestety wszystko wskazuje na to, że nie ma racji i brak zgłoszenia imprezy do kalendarza zawodów będzie skutkował nieuznaniem tych imponujących rezultatów. Pytany o to, czego zabrakło, by uznać rekord Katarzyny Rutkowskiej, przedstawiciel PZLA nie pozostawia złudzeń:

– Zgłoszenia imprezy do kalendarza PZLA. Bez tego zawody traktowane są jako zawody z klasą II i tak naprawdę leżą poza jurysdykcją Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. De facto powinny podlegać pod Wojewódzki Związek Lekkiej Atletyki – stwierdza Maciej Jałoszyński.

W tej sytuacji rekordzistką Polski w biegu godzinnym pozostaje od 2006 roku Irena Sakowicz i wynosi 15 605 metrów.

Zawody w Białymstoku należą do wyjątków, bo większość organizatorów pamięta o procedurze umożliwiającej uznanie rekordów.

– Zasadniczo organizatorzy imprez stadionowych zgłaszają takie wydarzenia do kalendarza imprez PZLA. Natomiast są wyjątki - takim są tak zawody w Białymstoku jak i impreza w Łomży, gdy Justyna Korytkowska - podobnie jak Katarzyna Rutkowska - uzyskała wynik lepszy od rekordu Polski - wskazuje Maciej Jałoszyński. Co ciekawe, strona PZLA rekordowy wynik przypisuje... Justynie Korytkowskiej. 

Jeśli chodzi o zawody w biegach ulicznych to rekordy Polski padają głównie na dużych imprezach, a takie zazwyczaj są w naszym kalendarzu oraz co bardzo ważne, posiadają atestowaną trasę – dodaje przedstawiciel PZLA.

IB

fot. Radek Kamiński / Fundacja Białystok Biega

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce