Warszawa Nocą dobiegła do mety [ZDJĘCIA]


Tradycyjnie na Ursynowie rozegrano finał Warszawy Nocą - cyklu wieczornych biegów na orientację w stołecznej dżungli. Wczorajszy, piąty etap imprezy nie zaliczany był już do klasyfikacji generalnej, jednak nikt z obecnych nie miał zamiaru odpuszczać rywalizacji.

Zawody odbywały się w labiryncie ursynowskich bloków, które na pozór wydają się być takie same. Uczestnicy mieli do pokonania różne dystanse, w zależności od stopnia zaawansowania biegowego i technicznego. Początkujący mieli przed sobą ok 2 km biegu i 11 punktów kontrolnych, zuchwali ponad 4 km i 17 p.k., a profesjonaliści 6,3 km i 30 p.k. Natomiast dla dzieci przygotowano trasę o długości 2,5 km z 15 punktami kontrolnymi.

O godzinie 19 tłum biegaczy ruszył ze startu masowego. Przez podwórka przetoczył się prawdziwy pociąg z biegaczami rozświetlającymi okolicę czołówkami. Przy pierwszych punktach panował ścisk i kolejka, dopiero z czasem stawka się rozciągnęła. Biegacze co chwilę mijali się z różnych stron. Tym razem dodatkowo trzeba było uważać na samochody, które poruszały się wewnętrznymi uliczkami ursynowskich osiedli. Obserwując z boku te zmagania wydawało się to wszystko bardzo chaotyczne. Otrzymując mapę uzyskaliśmy klucz do świata stołecznych orietnalistów.

Pod nieobecność Piotra Parfianowicza, przebywającego na zgrupowaniu z reprezentacją Polski, swoją szansę na zwycięstwo wśród profesjonalistów zwietrzyli pozostali zawodnicy. Najlepiej wykorzystał ją Krzysztof Wołowczyk - ubiegłoroczny zwycięzca Warszawy Nocą, mistrz Europy juniorów z 2013 roku. W tej edycji cyklu zawodnik UNTS Warszawa dotychczas zajmował dwa razy trzecie miejsca.

– Nie zrobiłem wielu błędów i to był klucz do wygranej. Największym problemem była dla mnie liczba punktów kontrolnych. Trzeba było doczytywać mapę. Warunki do biegania były dobre – relacjonował Krzysztof.– Można się przyzwyczaić, że jak jest Piotrek to trzeba walczyć o drugie miejsce. Jednak czasami udawało mi się z nim wygrywać – przypominał pytany o nieobecność największego rywala.

Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo. Przez większość dystansu nasz rozmówca zmagał się z Fryderykiem Pryjmą ze Spójni Warszawa. Jeden niewłaściwy wybór dobiegu do punktu kontrolnego zadecydował o kolejności na podium.

– Trasa była bardzo fajna. Było kilka długi przebiegów, gdzie nie liczyła się technika tylko siła biegowa. Było też kilka chytrze ukrytych punktów. Uważam, że była to najciekawsza mapa z jaką mieliśmy okazję biegać podczas tej edycji Warszawy Nocą – oceniał drugi na mecie Fryderyk Pryjma.

Wśród profesjonalistek ursynowską trasę najszybciej pokonała Iwona Wicha. Wśród dzieci zwyciężył Bartosz Olszewski, w kategorii początkujących Paweł Drągowski. Największą zuchwałością wykazał się Michał Pierzchała.

Środowe rezultaty nie wpłynęły na zmiany w klasyfikację generalnej. Wynik końcowy stanowi suma trzech najlepszych wyników spośród czterech rozegranych etapów.

Zwycięzcy swoich kategorii Warszawy Nocą:

KM10 - Jan Antonowicz
K12 - Julia Mianowska
M12 - Michał Pierzchała
K16 - Julia Głowacz
M16 - Jan Rutka
K20 - Zuzanna Kubicka
M20 - Piotr Parfianowicz
K30 - Agnieszka Biolik
M30 - Dmitro Terpai i Krzysztof Lisak
K40 - Agata Kulicka
M40 - Marcin Krasuski
K50 - Małgorzata Krochmal
M50 - Przemysław Mossakowski
K60 - Barbara Glińska
M60 - Janusz Olbrycht

Pełne wyniki cyklu znajdziecie w naszym KALENDARZU IMPREZ.

Zdaniem organizatorów ta edycja Warszawy Nocą należała do udanych. I to pod wieloma względami.

– Zima dla nas była łaskawa. Nie mieliśmy okazji doświadczyć siarczystych mrozów i kopnego śniegu. Biegało się... sympatycznie! No może oprócz Pól Mokotowskich, gdzie trochę się zmoczyliśmy – ocenia Joanna Parfianowicz prezes UNTS Warszawa, organizator zawodów.

– Frekwencja cały czas nam dopisuje. Mamy też sporo dzieci, z których - mamy nadzieję - wyrosną zapaleni biegacze. To nas motywuje do dalszych działań. Ledwo kończymy jeden etap a już myślimy o następnym cyklu. Mamy już plany, zarezerwowane i miejsca, które musieliśmy odwiedzić. Cały czas działamy. Na szczęście mamy sprawny zespół! – cieszy się kierowniczka cyklu.

RZ