Nie tylko wielkie biegi masowe, ale i kameralne parkrun'y musiały ulec walce w koronawirusem. Sobotnie darmowe biegi na 5 km odbywające się w zielonych zakątkach polskich miast i miejscowości zostały odwołane do końca marca. Zdaniem wielu, był to ostatni bastion aktywności biegaczy w czasach zarazy.
Już w zeszłym miesiącu odwoływano biegi parkrun, choć tylko za granicą (m.in. w Singapurze), jednak liczba anulowanych imprez zwiększyła się w połowie marca. Specjalne oświadczenie wydał wówczas dyrektor operacyjny światowego parkrun Tom Williams.
Brytyjczyk pisał, że zespół parkrun na bieżąco monitoruje rozwój wypadków, a w krajach, w których zanotowano dużą liczbę przypadków zakażeń, odwołano już część spotkań. W pozostałych miejscach wydarzenia miały się odbywać z zachowaniem środków ostrożności.
Na specjalnie uruchomionej stronie znaleźć można anulowane spotkania parkrun od Melbourne, przez Florencję, Mediolan i Rzym, po fińskie Tampere. W Polsce pierwszymi lokalizacjami, w których przez zagrożenie koronawirusem bieg parkrun miały zostać anulowane, konkretnie edycje z 14 marca, miały być m.in Poznań, Opole czy Jabłonna.
W czwartkowy wieczór pojawił się oficjalny komunikat w sprawie odwołaniu wszystkich parkrunów w Polsce, aż do końca marca.
Wszystko więc wskazuje, że w marcu była tylko jedna sobota, gdy biegano na 5 km z charakterystycznymi bloczkami z kodem paskowym.
- Przy obecnym stanie wiedzy o sytuacji i odgórnych próbach minimalizowania możliwości roznoszenia zarażeń, uważam że to dobra decyzja - ocenia Sebastian Wojciechowski, były koordynator lokalizacji parkrun, a obecnie stały bywalec stołecznych edycji cyklu.
Biegi parkrun odbywają się w aż 73 lokalizacjach - od Rzeszowa, przez Kraków, Łódź, Warszawę, Gdynię i Świnoujście. Średnia frekwencja to ponad 56 uczestników. Wszystkie biegi są bezpłatne, wymagają tylko wcześniej rejestracji i pobrania wspomnianego bloczku.
Lista odwołanych parkrunów na świecie obejmuje już 11 krajów. Pełne zestawienie: TUTAJ
RZ