Artur Jabłoński i Agnieszka Łącka – liderzy cyklu rozgrywanego głównie w Lesie Kabackim, nie zawiedli i wygrali także ostatni eliminacyjny bieg, dowodząc sportowej klasy i sumienności.
Dziewiąty i ostanie etap Grand Prix Warszawy w sezonie 2014 rozgrywany był w prawdziwie jesiennych warunkach. Było pochmurno, deszczowo... szaro, buro. Pod stopami biegaczy z każdą chwilą tworzyły się coraz większe kałuże oraz koleiny. Dodatkowym utrudnieniem były mokre liście zalegające na leśnych ścieżkach. Mimo przeciwności nikt nie narzekał. Na zmarzniętych i mokrych biegaczy czekała herbata.
Przez pierwsze 5 km bieg prowadził Marek Jendrych, który osiągnął znaczną przewagę nad Arturem Jabłońskim (na zdjęciu), Krzysztofem Wasiewiczem i Sebastianem Polakiem. W drugiej połowie dystansu zmęczenie zawodnika prowadzącego bieg wykorzystał Jabłoński, który zwyciężył bieg z czasem 33:04.
– Wystartowałem asekuracyjnie. Żeby zająć pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej, wystarczyło dotrzeć do mety na szóstej pozycji. Ale nie byłem pewien swojej dyspozycji, bo od poniedziałku chorowałem. O dziwo jednak wystartowałem bardzo dobrze. W pewnym momencie pomyślałem, że Marek utrzyma przewagę bo świetnie wyskoczył, ale chyba przeliczył się z siłami. Jak dla mnie pogoda była bardzo dobra, czasami tylko stopa grzęzła w ziemi. Ale warunki były takie same dla wszystkich. Może gdybym nastawiał się na rekord życiowy, to faktycznie pogoda mogłaby faktycznie przeszkadzać. Z drugiej strony będąc zawodnikiem wytrzymałościowym trzeba sobie umieć radzić – skomentował na mecie Artur Jabłoński.
Wśród pań najlepsza okazała się Agnieszka Łęcka z 38:36. Zawodniczka grupy JacekBiega Running Team nie miała sobie równych od startu do mety. – Lubię biegać w taką pogodę. Zdecydowanie wolę taką aurę niż upał. Czasami było jednak ślisko i trzeba było biec uważnie. Mój wynik jest w miarę satysfakcjonujący – oceniła zwyciężczyni biegu, jak i całego cyklu.
Pełne wyniki biegu wkrótce na stronie organizatora.
Oboje triumfatorów mogą pochwalić się podobnym bilansem. Agnieszka Łącka zwyciężyła siedem biegów, raz była druga. Natomiast Artur Jabłoński wygrał sześć wyścigów, raz był drugi. Dla obojga – jak nam powiedzieli – stołeczny cykl jest doskonałym treningiem i wartościową okazją do sprawdzenia formy.
– Zacząłem tu startować przed Półmaratonem Warszawskim, bo potrzebowałem mocniejszego treningu, przetarcia i sprawdzenia się czy mogę biec po 3 minuty i 15 sekund na kilometr. Wtedy nawet pobiegłem lekko szybciej i... wygrałem. No i złapałem tego bakcyla. Ponieważ na cały cykl składa się siedmiu biegów, starałem się tu regularnie startować. Ta cykliczność sprawia, że uczestnicy mogą porównywać swoje wyniki. Chociaż z drugiej strony jest o to trudno, bo zmienia się pogoda, temperatury. Zaczynamy przecież wiosną, a kończymy późną jesienią. Fajne jest to, że cykl łączy ludzi o wspólnej pasji. Banał, ale biega się ty wyśmienicie – dodaje Artur Jabłoński.
W 2013 roku cykl Grand Prix Warszawy zwyciężyli Emilia Zielińska oraz Artur Jabłoński. Panu Arturowi gratulujemy obrony tytułu! Oficjalne zakończenie imprezy odbędzie się 29 listopada w szkole przy ul. Puszczyka 6.
RZ