Tylko lub aż troje zawodników ma reprezentować Polskę w Mistrzostwach Świata w półmaratonie w Gdyni choć nie wiadomo jeszcze czy impreza dojdzie do skutku (AKTUALIZACJA - impreza została przeniesiona na 17 października 2020 r.). Liczba naszych reprezentantów, zwłaszcza jak na gospodarzy zawodów, jest zaskakująca mała.
Po ośmiu latach przerwy „biało-czerwoni” znów będą rywalizowali w Mistrzostwach Świata w półmaratonie. Trzeba było zorganizować imprezę w Polsce, żeby wystawić reprezentację na zawody tej rangi. Szkoda, że nie udało się zebrać całej drużyny, czyli 5 osób. Tyle są w stanie wystawić reprezentacje Japonii, Wielkiej Brytanii czy Republiki Południowej Afryki (skład poniżej).
W 2012 roku w bułgarskiej Kawarnie pobiegła dwójka naszych biegaczy: Karolina Nadolska, wtedy występująca pod panieńskim nazwiskiem Jarzyńska i Artur Kozłowski. Zajęli odpowiednio 20. i 43. miejsce. Mimo upływu lat znów mają stanowić o sile naszej kadry. To chyba najlepiej pokazuje jak duży zastój jest w polskich biegach.
Tym razem w reprezentacji znalazła się jeszcze Izabela Paszkiewicz, uczestniczka mistrzostw świata i Europy w maratonie. Biegaczka pod koniec stycznia wygrała półmaraton w Sewilli z czasem 1:11:09. Obecnie przebywa na zgrupowaniu w Albuquerque, gdzie przygotowuje się do sezonu wiosennego. Pobiec miała także m.in. podczas Wojskowych Mistrzostw Świata w biegach przełajowych, które ostatecznie zostały przełożone ze względu na koronawirusa.
Polski Związek Lekkiej Atletyki tłumaczy, że mała liczba zawodników wynika z tego, że „termin Wojskowych Mistrzostw Świata w biegach przełajowych kolidujący z terminem mistrzostw świata w półmaratonie w Gdyni”. Dlatego „w składzie reprezentacji nie znaleźli się Anna Gosk, Aleksandra Lisowska i Krystian Zalewski, którzy wypełnili wskaźnik PZLA zatwierdzony przez Zarząd Związku i byli przewidywani do startu w reprezentacji kraju. Okres bezpośredniego przygotowania startowego do półmaratonu i maratonu to 8 tygodni – dlatego wystawiamy w Gdyni mniejszy skład" – wyjaśniał w komunikacie Zbigniew Rolbiecki, szef bloku wytrzymałości w PZLA.
Niestety nic nie wiadomo, ile zostało zrobione, by wystawić silną reprezentację Polski. Nie było żadnego programu szkoleniowego np. „Gdynia 2020”? Szkoda, bo pewnie zaprocentowałby też w kolejnych latach, a może i wcześniej, bo większe szanse na medal są podczas Mistrzostw Europy w Paryżu w półmaratonie. Bycie gospodarzem imprezy to sprawa prestiżowa, a wystawiamy mniej biegaczy niż kraje z odległych państw.
Najlepszy w ubiegłym roku biegacz na dystansie półmaratonu - Krystian Zalewski (1:02:34) wybrał półmaraton w Hadze, który ma go przygotować do debiutu w maratonie. A tylko on wśród mężczyzn wypełnił minimum PZLA na Mistrzostwa Świata w Gdyni (1:03:30). Wśród kobiet wskaźnik wynoszący 1:13:30 spełniła Aleksandra Lisowska (1:12:45). Blisko była Anna Gosk (1:13:07), która jak się okazuje też była brana pod uwagę przy ustalaniu składu. Obie przebywają na zgrupowania w USA, zresztą tak jak Izabela Paszkiewicz.
Przepustkę na mistrzostwa świata mogli otrzymać też mistrzowie kraju w półmaratonie z Piły z 2019 roku. Skorzystał z tego Artur Kozłowski. Karolina Nadolska biegnie jako zawodniczka posiadająca minimum na igrzyska olimpijskie. Zresztą ona też w zeszłym roku podczas maratonu uzyskała międzyczas 1:12:35.
Gdynia została wybrana gospodarzem mistrzostw świata pod koniec 2017 roku. Można tylko zażartować czy już wtedy wiedziano, że impreza będzie kolidować z wojskowymi przełajami i przygotowano alibi. Bo o ile pod względem masowego zainteresowania jest to sukces, tak nie przekłada się to na podniesienie się poziomu sportowego.
Reprezentacja Polski na MŚ w Gdyni w półmaratonie
- Karolina Nadolska (KU AZS UAM Poznań) - 1:10:36 ( 1:09:54)
- Izabela Paszkiewicz (AZS UMCS Lublin) - 1:11:09
- Artur Kozłowski (ULKS MOSiR Sieradz) - 1:03:36
RZ