Od półtora miesiąca (pierwszy raz pisaliśmy o tym 20.01.2020 r.) z niepokojem i zażenowaniem śledzimy i opisujemy konflikt, który wybuchł pomiędzy Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki a jednym z najlepszych polskich trenerów Tomaszem Lewandowskim. W jego wyniku, pół roku przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio, utytułowana czwórka zawodników z grupy Lewandowskiego: jego brat Marcin Lewandowski, Adam Kszczot, Angelika Cichocka i Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka, nagle została bez trenera.
Sytuacja się rozwijała, negocjacje wznawiały się i zrywały, wreszcie kilka dni temu zostały ostatecznie zakończone decyzją PZLA o powierzeniu opieki trenerskiej nad Kszczotem i Lewandowskim (panie wcześniej rozpoczęły współpracę z innymi szkoleniowcami) Piotrowi Rostkowskiemu.
Tomasz Lewandowski, który do tej pory unikał publicznych wypowiedzi i przedstawiania swoich racji, wydał oświadczenie, a następnie udzielił nam długiego, szczerego wywiadu, artykułując w nim pretensje do PZLA, podając przyczyny zerwania współpracy z PZLA i zdradzając swoje plany, zmierzające do kontynuowania współpracy (w jakiejkolwiek formie) z biegaczami, których chce doprowadzić do olimpijskich medali w Tokio.
W piątek rano (6 marca) zareagował na ten wywiad Polski Związek Lekkiej Atletyki. Poniżej przedstawiamy pełną treść oświadczenia związku. Jesteśmy nim, niestety, rozczarowani. Oświadczenie niewiele, by nie powiedzieć, że niczego, nie wyjaśnia...
Władze lekkoatletycznej centrali zaprzeczają jedynie twierdzeniu trenera o wysokości proponowanego mu w kontrakcie wynagrodzenia i podają swoją wersję.
Ponieważ, co zrozumiałe, nie znamy szczegółów negocjacji i zapisów kontraktowych, nie możemy wiedzieć, która ze stron mówi prawdę. A do pozostałych, równie istotnych zarzutów trenera, PZLA w oświadczeniu się nie odnosi.
Piotr Falkowski
Oto treść oświadczenia Polskiego Związku Lekkiej Atletyki z dnia 6 marca 2020 r.
„Stanowczo dementujemy pojawiające się w mediach informacje dotyczące okoliczności oraz przyczyn zakończenia współpracy z trenerem Tomaszem Lewandowskim. Powielane tam relacje i wypowiedzi są nieprawdziwe i krzywdzące dla PZLA, w szczególności w zakresie, w jakim odnoszą się one do proponowanej przez PZLA wysokości zarobków trenera.
PZLA zaproponowało Panu trenerowi Tomaszowi Lewandowskiemu w roku 2020 jeden z najlepszych i najwyższych kontraktów trenerskich – miesięczne wynagrodzenie przewidziane w kontrakcie wynosiło 12.000 zł.. Pomimo ponawianych ze strony PZLA prób rozmowy i negocjacji, Pan trener Tomasz Lewandowski nie zaakceptował ostatecznie finansowych warunków współpracy, które Związek mógł Panu trenerowi zaoferować.
Ten i wyłącznie ten aspekt, z konieczności, zaważył na decyzji Zarządu PZLA o powierzeniu trenerskiej opieki nad zawodnikami Marcinem Lewandowskim oraz Adamem Kszczotem trenerowi Piotrowi Rostkowskiemu.
(…) fundusze, którymi gospodaruje Związek pozostają ograniczone i muszą być wydatkowane w sposób przemyślany, rozsądny i odpowiedni ze względu na zaangażowanie Związku w wykonywanie szerokiego zakresu zadań i programów wspierających lekką atletykę w różnych jej aspektach, w różnych grupach wiekowych oraz w różnych konkurencjach.
Wysokość kontraktów dla trenerów zależy zaś w znaczący sposób od przyznanych środków z Ministerstwa Sportu, a także jest warunkowana osiągnięciami sportowymi prowadzonych przez trenerów zawodników.
W najmniejszym stopniu nie umniejsza ponadprzeciętnych, wybitnych sukcesów Pana trenera Tomasza Lewandowskiego, fakt że zawodnikom kilkorga innych szkoleniowców udało się zdobyć medale olimpijskie, co musi jednak przekładać się na wysokość oferowanych przez PZLA kontraktów. PZLA szanuje osiągnięcia Tomasza Lewandowskiego, lecz finalnie nie mogła sprostać jego oczekiwaniom finansowym.
Zarząd Polskiego Związku Lekkiej Atletyki