Dyskwalifikacja przyłapanych na stosowaniu dopingu sportowców nie zawsze bywa egzekwowana. Dowodzą tego przypadki kilku kenijskich biegaczy, którzy w okresie zawieszenia nie tylko startowali, ale i wygrywali zawody.
W zeszłym roku Benjamin Kiprop Serem okazał się najszybszy podczas dziesięciokilometrowego Calicut Mini Marathonu w Indiach. W nagrodę dostał czek na 50 000 rupii indyjskich (ok. 740 dolarów amerykańskich). Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak Kiprop legitymował się niezłą życiówką (28:40), gdyby nie fakt, że Kenijczyka w ogóle nie powinno być na tych zawodach. Ciągle obowiązywała go dyskwalifikacja za wpadkę dopingową z 2013 r., gdy podczas Beirut Marathonu wykryto w jego organizmie nandrolon. To ten sam specyfik, który przed laty pogrążył słynnego brytyjskiego sprintera Linforda Christie.
Za przyjmowanie pochodnej nandrolonu zdyskwalifikowano również rodaka Serema, Bernarda Mwendia Muthonia. Nie przeszkodziło to jednak Kenijczykowi w wystartowaniu – mimo dwuletniego zakazu – w Melaka River International Marathonie, gdzie zajął szóste miejsce.
Takich przypadków jest więcej i zdaje sobie z tego sprawę Kenijska Federacja Lekkoatletyczna (AK). Jednakże – zdaniem związku - śledzenie każdego zdyskwalifikowanego zawodnika i sprawdzanie, czy aby nie narusza on zasad zawieszenia jest niewykonalne. W bazie Federacji jest 4 000 zawodników, ale w zawodach międzynarodowych uczestniczy również wielu biegaczy, o istnieniu, których władze kenijskiej lekkoatletyki nie miały pojęcia. Często AK dowiaduje się o nich dopiero wtedy, gdy zostaną oni przyłapani na zagranicznych zawodach na stosowaniu dopingu.
– Niektórzy z nich opuścili kraj dziesięć, a nawet więcej lat temu i nadal startują w różnych miasta: w Meksyku, Bejrucie i innych miejscach – powiedział w rozmowie z dziennikarzami agencji Associated Press zawieszony w związku z aferą korupcyjną prezes Kenijskiej Federacji Lekkoatletycznej Isaac Mwangi. - Dyrektorzy zawodów, menedżerowie, muszą być nieco bardziej czujni – dodał.
Zdaniem szefa Melaka River International Marathonu, Azmar Hamida podczas jego imprezy nie przeprowadzono kontroli antydopingowej. Nikt też nie sprawdzał, czy wśród startujących nie ma zdyskwalifikowanych zawodników. – Przyjechało do nas wielu Kenijczyków – powiedział Malezyjczyk. Zarejestrowaliśmy wszystkich.
Znaczący jest przypadek Kenijki Lilian Mariity, która trzy dni po dyskwalifikacji za recydywę dopingową i stosowanie EPO wystartowała w półmaratonie w Saint Louis. Wygrała te zawody zgarniając półtora tysiąca dolarów. - To haniebne – powiedział organizator biegu Nancy Lieberman. Ona oczywiście nie zamierza oddać pieniędzy.
MGEL
Źródło: AP