Piąty rok z rzędu, ale pierwszy raz w nowej lokalizacji załoga łódzkiego sklepu Decathlon zorganizowała w niedzielę 25 listopada swój autorski bieg. Z powodu remontu alejek w Parku Poniatowskiego zawody nie mogły się odbyć w tradycyjnym miejscu obok sportowego marketu. Decathlon Run 2018 odbył się więc w lasach i polach Lublinka, niedaleko łódzkiego lotniska. Start i meta znajdowały się przy stawie na Uroczysku, a 10-kilometrowa, przełajowa trasa przebiegała na dwóch pętlach.
Pogoda sprzyjała biegaczom – nie było zbyt zimno, a przez jesienną mgłę przeświecało słońce. Kilkoro zawodników wystartowało z psami, ponieważ organizatorzy dali im taką możliwość.
Lublinek to popularny wśród łodzian teren rekreacyjny, szczególnie chętnie odwiedzany przez mieszkańców pobliskiego osiedla Retkinia. Kilka lat temu wokół lotniska raz rozegrano Bieg Solidarności, jednak z tego co nam wiadomo, była to pierwsza impreza biegowa w samym Lesie Lublinek.
Przy okazji poprzednich edycji współorganizatorka biegu Daria Ogrodowczyk opowiadała nam, że zapraszani są na niego biegający pracownicy sieci sklepów z całej Polski. Tak było i tym razem, a obydwoje zwycięzcy klasyfikacji pracowników Decathlonu wygrali też w generalce. Padł rekord frekwencji – limit 500 zawodników został w pełni wykorzystany dzięki temu, że nieodebrane pakiety rozeszły się na miejscu tuż przed startem.
Nasza relacja sprzed roku: TUTAJ.
Etatowy zwycięzca z poprzednich lat Tomasz Osmulski tym razem również pobiegł, ale tylko towarzysko, bez ścigania się. Trzeci przed rokiem Adrian Żakowski z Jarocina za to wskoczył na najwyższy stopień podium, prowadząc z wyraźną przewagą od początku i przybiegając na metę z czasem 35:31. Drugie i trzecie miejsce dzieliła już tylko kilkunastosekundowa różnica, a podzielili je między siebie łodzianie: Michał Adamkiewicz (36:45) i Piotr Rosiak (36:58).
Ubiegłoroczna zwyciężczyni Michalina Mendecka Łazisk Górnych, pracująca w Decathlonie Mikołów, dziś też nie dała szans rywalkom i jako jedyna z pań złamała 40 minut (39:59, 18. miejsce open). Podium dopełniły trzecia przed rokiem Natalia Grzegorczyk z Opoczna (40:54) i Marta Bukowska z Tomaszowa Mazowieckiego (41:14).
Drużynowo zwyciężyła ekipa Kalenji by Decathlon, wyprzedzając Morenę Czołową i Rysioteam.
Pełne wyniki można zobaczyć TUTAJ.
– Bardzo się cieszę, że udało mi się w Łodzi wygrać po raz drugi z rzędu – powiedziała na mecie Michalina. – Chyba bardziej mi się podobała tamta trasa sprzed roku, ale ta dzisiejsza też pozwoliła mi zrobić bardzo fajny, crossowy trening. Staram się łączyć biegi górskie z ulicznymi, więc lubię pobiegać również po płaskim. Jeszcze wczoraj startowałam w Eliminatorze na Czantorii, ale nie czułam się w pełni sił, nie chciałam ryzykować zdrowia i zrezygnowałam po dwóch etapach, tym bardziej, że nie było szansy walczyć o podium. Dzięki temu dziś miałam więcej sił i mogłam sobie odbić – zakończyła ze śmiechem – a jutro będzie odpoczynek...
– Jestem u siebie, więc tym lepiej mi się biegło – przyznał trzeci z panów Piotr Rosiak. – Mieszkam trzy kilometry stąd, więc raz w tygodniu tu trenuję. Startowałem też rok temu w Poniatowskim. Tamta trasa jest bardziej pofałdowana, na każdym okrążeniu jest tor rowerowy i jeszcze jedna górka. Tutaj jest dosyć płasko, ale przez las, więc też jest fajnie.
Jak mówią organizatorzy, ze względu na super atmosferę i trasę, która przypadła uczestnikom do gustu, mają ciężki orzech do zgryzienia, którą z dwóch lokalizacji wybrać na przyszły rok..
KW