Men Expert Survival Race wciągnął Słonika [ZDJĘCIA]


Ekstremalna trasa, upalna pogoda ale i tłumy na starcie. Wszystko w ramach Men Expert Survival Race - miejskiego biegu z przeszkodami. Impreza po raz trzeci zagościła do stolicy.

Techno Tunel, Elektrofaza czy Monkey Bar to nie nazwy modnego klubu w Warszawie, tylko ułamek z blisko pięćdziesięciu przeszkód, z którymi musieli zmierzyć się uczestnicy zmagań. W upalny dzień z wielką ulgą biegacze przyjmowali wszystkie pułapki wodne i błotne jak Basen z Pianą, który znajdował się na terenie Cytadeli, czy też przeprawę przez fontannę w Parku Fosa, przy stokach twierdzy.

Jedną z najbardziej wymagających przeszkód Survival Race, zresztą tak jak w zeszłym roku był Quater Pipe, który znajdował się przed samą metą. Utrudnienie przypomina w swojej konstrukcji jeden bok z boków rampy, która używana używana jest przez zawodników jeżdżących na deskorolce.

Uczestnicy imprezy mieli do wyboru trzy dystanse, które różniły się stopniem trudności. Najdłuższy bieg, czyli Machine liczył 12 km podczas, którego trzeba było pokonać ok. 50 przeszkód. Dla biegaczy średnio zaawansowanych przygotowano trasę liczącą 6 km i zawierającą 30 utrudnień. Początkujący mogli zdecydować się na trasę Starter o długości 3 km, na której ustawiono 15 przeszkód.

Start i meta znajdowały się w okolicy Centrum Olimpijskiego. Trasa początkowo w prowadziła, a raczej kluczyła Pasem Nadwiślańskim. Biegacze wybiegali hen za most gen. Grota Roweckiego. Wracali by pojawić się kibicom w okolicach startu/mety. Po pokonaniu dwóch przeszkód, uczestnicy znów chowali się w leśnych czeluściach. Następnie przebiegali tunelem pod Wisłostradą, by dostać się w okolice Cytadeli. Na terenie twierdzy czekał ich m.in. skok na poduszkę z wysokości 2 metrów oraz zjazd do basenu z pianą.

Ostatnie metry to już „King Kong”, czyli zwisające koła gimnastyczne a pod nimi woda, następnie skok przez ogień, kuksańce od Wikingów oraz wspomniany już Quater Pipe. Nikt nie narzekał na nudę.

– To był mój debiut w biegu z przeszkodami. Wcześniej dużo czytałem o takich zawodach, widziałem relację z imprez. Nie było jednak okazji, żeby wystartować. Niedawno zwyciężyłem Bieg Łosia i jedną z nagród był właśnie pakiet startowy na Survial Men Expert. Postanowiłem spróbować swoich sił – mówił... zwycięzca wielu warszawskich biegów ulicznych i przełajowych Sebastian Polak.

– Impreza bardzo mi się podobała. Chciałem się bardzo nie ubrudzić, ale tu tak się nie da (śmiech). Już pierwszą poważną przeszkodą było błoto. Po pas! Cieszyło mnie to, że pomiędzy przeszkodami było też sporo biegania. Udało mi się minąć wiele osób mimo, że ruszyłem w drugiej fali. Generalnie było co robić. Nie brakowało zbiegów, podbiegów, korzeni, czołgania się jakiś kontenerów czy przeszkód z prądem. Najbardziej podobał się ten „małpi gaj”, czyli King Kong oraz Quarter Pipe - pokonałem go za pierwszym razem – relacjonował z dumą popularny Słonik.

– To jest mój trzeci bieg z przeszkodami. Zaczynałam dwa miesiące temu od Armaggedon Challenge na dystansie 6 km. Później był Runmageddon na tym samym dystansie. Teraz chciałam sprawdzić się w podobnej formule tylko, że na dłuższym odcinku. Lubię takie wyzwania – opowiadała z kolei Katarzyna Wilczak.

– Przez dwa lata chodziłam na zajęcia z fitnessu, jednak potrzebowałam czegoś więcej. Od roku chodzę na siłownię, trenuję też futbol amerykański. Biegi wzięły się u mnie trochę przypadkowo. Trasa była dziś ciężka, jednak to może dlatego że wczoraj zrobiłam kajakiem 30 km (śmiech). Było też gorąco, więc każde utrudnienie wodne przyjmowałam z radością. To było spore orzeźwienie. Najtrudniejszą przeszkodą był Quarter Pipe. Pokonałam go dopiero za piątym razem – dodała zawodniczka.

W tym roku Men Expert Survival Race zawita jeszcze do Poznania. Start 18 września na poznańskiej Malcie.

RZ