Mikołajki z Nordic Walking w Wodzisławiu Śląskim [ZDJĘCIA]


Widok ubrano na sportowo człowieka uprawiającego nordic walking w lesie chyba nikogo już nie dziwi. Za to tłum… świętych Mikołajów maszerujących przez ten sam las z kijami jest bardzo zaskakujący. Taką niezwykłą scenę mogli w niedzielę zobaczyć mieszkańcy Wodzisławia Śląskiego. To tam, nad Balatonem, świętowali kijkarze.

Choć atmosfera była radosna i świąteczna, trasa z pewnością do łatwych nie należała. Pętla o długości zaledwie 3,33km zaskoczyła ostrymi podejściami, zejściami i wąskimi podmokłymi przesmykami nad wodą. Pokrywające całe podłoże liście miejscami ukrywały zdradzieckie błoto i wystające korzenie drzew. Trzeba było sporej koncentracji, by bezpiecznie i szybko pokonać kółko. Panie musiały to zrobić dwukrotnie, panowie trzy razy.

Mimo grudnia i mikołajkowych klimatów, pogoda poskąpiła śniegu. Było wilgotno i chłodno, ale temperatura utrzymała się na plusie. – Idealna pogoda do sportów wysiłkowych – komentował pan Janusz, inni przytakiwali. Faktycznie, gdyby mokre liście zamarzły, zawodnicy musieliby się mierzyć nieomal z lodowiskiem…

Po emocjach związanych z pokonywaniem trudnej trasy i swoich słabości, po ściganiu się do mety, nadszedł czas na świętowanie. A to przygotowano naprawdę świetnie. Obok budynku mieszczącego biuro zawodów rozpalono spore ognisko. Na zmęczonych zawodników czekał cały wór kiełbasy i gorąca herbata. Wokół ognia ustawiono ławki. Podczas pieczenia kiełbasy rozmawiano o zawodach i nie tylko. Kiedy wszyscy się ogrzali i zaspokoili głód, odbyła się dekoracja zwycięzców w poszczególnych kategoriach. Rozlosowano też atrakcyjne nagrody.

– Świetna impreza! Trasa byłą trudna, zmęczyliśmy się, ale było warto! – zachwalała jedna z uczestniczek. – Moi znajomi pytają, po co to robię a ja lubię przejść z mężem na przykład 15 km – dodawała druga. – A po takim wysiłku ognisko z przyjaciółmi. Idealnie!

KM