"Nie poddam się, będę walczył mimo choroby!" Bartłomiej Przedwojewski w przeddzień finału GTWS w Nepalu

 

Rok temu w pięknym stylu niespodziewanie wygrał w RPA finałowy bieg pierwszego cyklu Golden Trail Series przebojem wdzierając się do światowej czołówki biegaczy górskich. Dziś, w przededniu finałowych zawodów drugiego wydania GTS, do których po znakomitym sezonie miał przystąpić jako jeden z faworytów, leży w hotelowym łóżku u stóp Himalajów i zastanawia się... nie, nie nad taktyką na bieg. Bartłomiej Przedwojewski bije się z myślami, czy będzie w stanie w ogóle stanąć na starcie, a jeśli tak, czy da radę ukończyć bardzo trudny bieg!

– Już na miejscu w Nepalu dopadła mnie grypa jelitowa. Całą środę, zamiast być ze wszystkimi uczestnikami finału na wysokości 3000 m n.p.m., dogorywałem w hotelowym łóżku. Jestem bardzo osłabiony, a jutro rano bieg. Chyba nie bardzo jest o czym ze mną rozmawiać – powiedział Bartek, gdy połączyliśmy się z nim 20 godzin przed startem.

Golden Trail World Series to zorganizowany po raz drugi cykl biegów górskich na całym świecie. W finałowym Annapurna Trail Marathonie (dystans 42 km, przewyższenie 3560 m+) w Nepalu wystartuje po 10 kobiet i mężczyzn, którzy zebrali najwięcej punktów w 6 prestiżowych biegach kwalifikacyjnych: Zegama-Aizkorri w Hiszpanii, Maratonie Mont-Blanc we Francji, DoloMyths Run Skyrace we Włoszech, Sierre-Zinal w Szwajcarii, Maratonie Pikes Peak w USA i Ring of Steall Skyrace w Szkocji.

Bartłomiej Przedwojewski zakwalifikował się do zawodów finalowych z 4 miejsca. Długo był liderem cyklu: po drugim miejscu w Zegamie, trzecim pod Mt.-Blanc i piątym w Dolomitach. Potem, niestety, przyplątał się pech. W Sierre-Zinal strażak z Wrocławia nie mógł wystartować z powodu kontuzji, a w Szkocji miał groźny upadek i nie ukończył zawodów. Kosztowało to Polaka spadek w cyklu na, i tak zresztą bardzo wysoką, 4 pozycję.

Klasyfikacja przed finałem wygląda następująco:

1. Kilian Jornet (ESP) - 300 pkt.
2. Nadir Maguet (ITA) - 276
3. Davide Magnini (ITA) - 253
4. Bartłomiej Przedwojewski (POL) - 234
5. Stian Angermund-Vik (NOR) - 216
6. Thibaut Baronian (FRA) - 205
7. Sage Canaday (USA) - 197
8. Aritz Egea (ESP) - 190
9. Remi Bonnet (SUI) - 180
10. Marc Lauenstein (SUI) - 168

Bieg finałowy jest punktowany nieco wyżej niż starty kwalifikacyjne. Zwycięzca zainkasuje 120 punktów, a dziesiąty zawodnik finału – 64 punkty. Z powyższego zestawienia jasno wynika, że nasz znakomity biegacz ma szansę nawet na zwycięstwo w całym cyklu, a na pewno na to, by wejść do czołowej trójki i stanąć pod Annapurną na podium! Tyle że... musiałby w Himalajach wygrać, a w stanie, w jakim jest w przeddzień rywalizacji, sukcesem będzie samo ukończenie biegu!

– Dopiero powoli do siebie dochodzę. Musiało mi zaszkodzić coś, co zjadłem albo wypiłem po przylocie do Nepalu. To się tutaj ponoć często zdarza – powiedział nam Bartek. – Złożyło mnie porządnie, półtorej doby spędziłem w łóżku, nic nie mogłem w siebie wmusić, więc jestem bardzo słaby. Nie mam pojęcia, czy przed startem zdołam stanąć na nogi. Ech, kiepskie wieści, ale co mam zrobić? Takie życie... Pewnie wystartuję i... tylko to przebiegnę – uśmiecha się smutno. Szybko jednak dodaje: – Na pewno jednak będę walczył ile sił! Takie rzeczy się zdarzają, a ja nie mam zwyczaju poddawać się i odpuszczać!

Ogromna szkoda, bo w pełni zdrowia Bartłomiej Przedwojewski byłby jednym z faworytów maratonu pod Annapurną. Jest w bardzo dobrej formie sportowej, solidnie przygotował się wysokościowo do biegania w Himalajach. – Aklimatyzacja po przylocie do Nepalu przebiegła doskonale, w domu przez trzy tygodnie spałem w namiocie hipoksyjnym imitującym warunki na wysokości 2300 m n.p.m., w który zainwestowałem. Robiłem też treningi na rowerze w masce hipoksyjnej połączonej z generatorem dozującym powietrze o zawartości tlenu jak na wysokości 2100 m. Do tego jeszcze mocne treningi biegowe. Tylko to nieszczęsne zatrucie i tak mało czasu do startu...

Pozostaje mieć nadzieję, że najbliższe godziny przyniosą znaczącą poprawę stanu zdrowia naszego znakomitego biegacza i, mimo problemów, Bartek będzie w stanie powalczyć z gwiazdami. A tych na trasie w Nepalu jest cała plejada: kilku uznanych weteranów np. Sage Canaday z USA, legenda biegów górskich Kilian Jornet z Hiszpanii, młode, ale już utytułowane asy jak Szwajcar Remi Bonnet i wreszcie wielkie talenty, które stać na każdy wynik jak Włosi Davide Magnini i Nadir Maguet.

Kilian Jornet startował w tegorocznym GTWS trzykrotnie i zawsze wygrywał (Zegama, Sierre-Zinal, Pikes Peak Marathon). W Himalajach czuje się znakomicie. Dwukrotnie zdobył Everest, a ostatnio wrócił z rodzinnych wakacji w rejonie, gdzie również udało mu się wejść na ponad 8000 metrów n.p.m. Kilian narzeka na spore zmęczenie, ale z pewnością jego przegrana byłaby sporą niespodzianką.

O detronizacji mistrza myśli wschodząca gwiazda Teamu Salomona, Davide Magnini. Włoch wygrał m.in. Marathon du Mont Blanc i Dolomyths Run przebojem wdzierając się do światowej elity. Profil trasy bardzo sprzyja jego umiejętnościom.

Podobnie jest z jego rodakiem Nadirem Maguetem, który też jest świetnym ski-tourowcem. Włoch wygrał we wrześniu Ring of Steall, wcześniej był drugi pod Mont-Blanc i w Dolomitach.

Stian Angermund-Vik z Norwegii to zeszłoroczny zwycięzca GTWS, zawsze groźny jest Francuz Thibaut Baronian. Teoretycznie jednym z najsłabszych w stawce wydaje się Sage Canaday. Amerykanin nie jest już tak szybki jak jego rywale, bardzo dużo jednak trenuje w górach Kolorado i udowodnił swoją siłę na wysokości, kończąc Pikes Peak na drugim miejscu zaraz za Kilianem.

W finałowej dziesiatce są jeszcze Hiszpan Aritz Egea oraz Szwajcarzy Remi Bonnet i Marc Lauenstein. Ten ostatni z powodu kontuzji opuścił pierwszą część sezonu, ale dwa ostatnie biegi w cyklu miał rewelacyjne: zajął najniższe miejsce na podium Pikes Peak oraz drugie w Ring of Steall. W końcówce sezonu jest w świetnej formie i w piątek może być bardzo groźny.

Wyścig kobiet również zapowiada się niesamowicie. Główne faworytki Annapurna Trail Marathonu to: broniącą tytułu Ruth Croft z Nowej Zelandii, która wygrała Marathon du Mont Blanc, była druga w Dolomyths Run i czwarta w Sierre-Zinal, a do finału weszła z trzeciego miejsca za Szwajcarkami Judith Wyder i Maude Mathys.

Mathys zwyciężyła z rekordowymi czasami w Sierre-Zinal i Pikes Peak. Wyder, była gwiazda biegów na orientację, wygrała w Dolomitach i na Ring of Steall, także bijąc rekordy zawodów.

Jako czwarta do finału w Nepalu zakwalifikowała się Eli Anne Dvergsdal z Norwegii, która rozpoczęła sezon niesamowicie, wygrywając Zegamę w swym pierwszym maratońskim wyścigu i kończąc na trzecim miejscu Marathon du Mont Blanc. Jej wyniki w dalszej części sezonu były już słabsze.

Bardzo mocne powinny być Włoszki Silvia Rampazzo i Elise Desco, a finałową stawkę uzupełniają Meg Mackenzie z RPA, Norweżka Yngvild Kaspersen, Amandine Ferrato z Francji i Brytyjka Holly Page, która rzutem na taśmę zakwalifikowała się do Nepalu. W zeszłym roku, podobnie jak Bartłomiej Przedwojewski, wygrała wyścig finałowy GTS na Otter Trail w RPA.

1. Judith Wyder (SUI) - 288 pkt.
2. Maude Mathys (SUI) - 278
3. Ruth Croft (NZL) - 260
4. Eli Anne Dvergsdal (NOR) - 231
5. Silvia Rampazzo (ITA) - 228
6. Elisa Desco (ITA) - 218
7. Megan Mackenzie (RPA) - 215
8. Yngvild Kaspersen (NOR) - 212
9. Amandine Ferrato (FRA) - 209
10. Holly Page (GB) - 197

Dwadzieścioro zawodników w finale GTSW w Nepalu reprezentuje 11 państw: Francję, Hiszpanię, Norwegię, Nową Zelandię, Polskę, RPA, Szwajcarię, Szwecję, USA, Wielką Brytanię i Włochy.

Bieg finałowy GTSW – Annapurna Trail Marathon wystartuje w Pokharze, drugim co do wielkości mieście Nepalu, w piątek o godzinie 8 czasu miejscowego, czyli o 4:15 rano czasu polskiego.

Piotr Falkowski, wsp. Przemysław Ząbecki

fot. Salomon Running, Golden Trail Series