Wyszedł z nałogu dzięki bieganiu! Eminem jak chomik

Amerykański raper pisze obszernie o swoim życiu i kontaktach ze sportem w najnowszym wydaniu magazynu Men's Journal. „Zasuwałem jak p********** chomik na kołowrotku” - wspomina czasu odwyku, którego istotnym elementem było właśnie bieganie.

Bieganie pojawiło się w życiu rapera w 2007 roku, a więc w pięcioletnim okresie poprzedzającym wydanie płyt „Encore” (2004) i „Relapse” (2009). Korzystając z życia i używek Eminem utył do 120 kg.

„Nie jestem pewien dlaczego zrobiłem się taki duży, ale mam na to wytłumaczenie. Vicodin i Valium, które przyjmowałem przez lata pozostawiły w moim żołądku dziurę. By uniknąć bólów brzucha, ciągle coś jadłem. A jadłem bardzo źle” – wspomina Eminem, który w pewnym momencie przedawkował pigułki i trafił do szpitala.

To był moment zwrotny. Po leczeniu i rehabilitacji muzyk stwierdził, że pora pozostać trzeźwym i pozbyć się nadprogramowych kilogramów.

„Zacząłem biegać. Dzięki endorfinom znalazłem się na naturalny haju, a przy okazji pozbyłem się problemów ze snem, co było znakomite. Łatwo zrozumieć jak ludzie zamieniają uzależnienie na ćwiczenia. To zamiana jednego nałogu na drugie, ale takie, które jest dla nich dobre. Mój mózg był uzależniony i gdy padło na bieganie, dał się ponieść – pisze autor słynnego „My Name Is” czy „Stan”. W swoim bieganiu nie uznawał kompromisów:

– Stałe się p******** chomikiem. Siedemnaści mil (ponad 27 km) dziennie na bieżni mechanicznej. Potrafiłem wstawać rano i zanim docierałem do studia, pokonywałem 8,5 mili (13,5 km) w około godzinę. Wracając do domu kolejne 8,5 mili. Zacząłem liczyć kalorie, upewniać się że spalam 2000 dziennie. Moja waga spadła do 71 km, ale też dotarłem do punktu, w którym pojawiły się kontuzje. Ciągłe bieganie rozdzierało moje zginacze bioder” - pisze Eminem (prawdziwe nazwisko Marshall Bruce Mathers III).

Na tym etapie swojego sportowego odwyku Eminem zaczął odchodzić od biegania i podążył w stronę treningu funkcjonalnego. Ćwiczył m.in. przed telewizorem. „Potrzebowałem kogoś, kto krzyknie na mnie z telewizora i zmotywuje. Poza tym spora część tego g**** jest bardzo zabawna!” – konstatuje z charakterystyczną dla siebie manierą Eminem.

Jak czytamy w publikacji, raper ze sportem jest zaprzyjaźniony do dziś. Ćwiczy głównie w domu (martwy ciąg to „mother*****”, ale wciąż go wykonuje) i przed telewizorem. „Wreszcie mogę ćwiczyć nie pauzując nagrania” – zauważa z radością.

Pełny materiał pt. „Eminem: The Home Body” znajdziecie TUTAJ. Polecamy!

red.