The Barkeley Marathons to jeden z najtrudniejszych biegów trailowych na świecie, o których pewnie nie słyszeliście. Nie musicie się winić, nawet zapisy do tej imprezy to jedno wielkie wyzwanie.
Impreza rozgrywana jest we Frozen Head State Park k. Wartburga w stanie Tennessee. Zainicjowano ją w 1986 roku, 9 lat po ucieczce Jamesa Earla Ray'a - mordercy Martina Luthera Jr z więzienia Brushy Mountains. Ray spędził ponad 55 godzin w lesie, pokonując dystans ok 8 mil. Po złapaniu twierdził, że przebył ponad 100 mil..
Trasa Barkeley Marathons ma długość ok. 120 mil i przewyższenie 56 km (!). Jest podzielona na 5 pętli i w całości nieoznaczona. Bez sprawnego posługiwania się mapą i kompasem, a także umiejętności survivalowych (trzeba przetrwać noc, a nawet dwie) dotarcie do mety jest niemożliwe.
Impreza to tzw. selfsupported race, a na trasie funkcjonują wyłącznie 2 punkty z wodą. I to nie zawsze. Organizatorzy nie prowadzą oficjalnego pomiaru czasu - obowiązują tylko ogólny limit pętli - 12 godzin, i całej trasy - 60 godzin. Biegowe miasteczko to zaledwie kilka namiotów a bieg rozpoczyna... zapalenie papierosa przez dyrektora zawodów (Gary "Lazarus Lake" Cantrell).
The Barkeley Marathons odbywa się zwykle pod koniec marca lub na początku kwietnia. Zapisy to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic biegów ultra w USA. Znają ją tylko nieliczni. Każdorazowo startuje tu 40 osób zapraszanych imiennie przez organizatora na podstawie... przygotowanego eseju. Jego temat to "Dlaczego powinienem zostać dopuszczony do imprezy". Po zakwalifikowaniu uczestnicy otrzymują... list kondolencyjny. Wpisowe do 1 dolar i 60 centów.
Barkeley Marathons ukończyło do tej pory tylko 14 osób. Tylko Brett Maune zrobił to dwukrotnie, za to raz w rekordowym czasie 52:03:08. Jared Campbell finiszował trzykrotnie.
Impreza doczekała się już oficjalnego DVD, nagrodzonego na festiwalach w Kansas, Austin i Sheffield. Do nabycia TUTAJ.
red.